O książce

POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY

PONADCZASOWA KSIĄŻKA

OPISUJĄCA PRAWDZIWĄ HISTORIĘ KULTURY HIP HOP W POLSCE

EDYCJA TRZECIA, LIMITOWANA 1000 EGZ. ZAWIERA ALBUM CD ZIBBSTER „90’s Baby”. OKŁADKA TWARDA Z LAKIEREM WYBIÓRCZYM, 448 STRON, WYDAWCA POLIGRAF.

Od Autorów – bez ściemy

Jeżeli odwiedziłeś/odwiedziłaś niniejszą infomacyjną stronę naszej książki Polski hip hop posiada wiele twarzy to znaczy, że interesują cię konkretne fakty, a nie puste plotki. Jeżeli przeczytasz do końca poniższe informacje zawarte na tej stronie, zapewne przeczytasz również naszą książkę, która opisuje prawdziwą historię kultury hip hop w Polsce, a nie fałszywą historię, wymyśloną przez polskie komercyjno-medialne środowisko rap.

Polski hip hop

Kultura hip hop dzieli się na dwa środowiska:

1

Środowisko subkulturowe to didżeje, b-boys, b-girls, raperzy, artyści graffiti, dla których hip hop to pasja wyrażana poprzez: DJ-ing, Breaking, Rap, Graffiti oraz rozpowszechnianie ideii wewnątrz środowiska niezbędnych do utrzymania hip hopu jako subkultury bez potrzeby nominacji i nagród. Środowisko niekomercyjne to 90% polskiej sceny hip hop.

2

Środowisko komercyjne to przede wszystkim raperzy, dziennikarze, redaktorzy itp.  Środowisko komercyjne traktuje termin „hip hop” wyłącznie biznesowo. Liczy się tylko rap bez względu na jego jakość, promocja, pozytywne recenzje w hermetycznie zamkniętym gronie, następnie duża sprzedaż, a na końcu rozdanie nagród przez kolegów dla kolegów. Środowisko komercyjne to 10% polskiej sceny hip hop.

Pytania?

Zadajmy sobie pytanie, które z tych dwóch środowisk jest bardziej potrzebne, aby kultura hip hop egzystowała prawidłowo jako całość. Odpowiedź powinna być jednoznacza.

Wielu z was, nas nie zna i zapewne zadaje sobie również pytania skąd ci kolesie Sadi i Graff się wzięli i jaki jest ich związek z kulturą hip hop, którą obecnie wiele ludzi zna wyłącznie z internetu.

Kim jesteśmy?

Należymy do pionierskiej grupy ludzi kultury hip hop w Polsce, ale nie grupy ludzi, którzy w polskim hip hopie pojawili się w drugiej połowie lat 90. i są określani przez komercyjno-medialne środowisko w Polsce jako „pionierzy” polskiego hip hopu. Reprezentujemy grupę prawdziwych pionierów polskiej kultury hip hop, którzy zaczęli tworzyć tą kulturę w Polsce na początku lat 80., czyli kilkanaście lat przed pojawieniem się pierwszych polskich typowo hiphopowych czasopism.

Fakty

Dawno temu gdy O.S.T.R. miał 3 lata, to my autorzy książki (Sadi & Graff) w kraju na peryferiach Wschodniej Europy, który do chwili obecnej jest wylęgarnią oszustów, złodziei i aferzystów,  tworzyliśmy polski hip hop reprezentując go jako subkulturę. Jako jedni z pierwszych w Polsce znaliśmy idee kultury hip hop i taką też drogą podążaliśmy bez pomocy i ingerencji mediów. I było fajnie.

Były to czasy „komuny”, gdzie wszystko było zabronione czyli lajtowa wersja dziesiejszej Korei Północnej, a mimo to, codziennie tańczyliśmy breaking, popping, locking na ulicach i w nocnych klubach, stawialiśmy pierwsze kroki w sztuce DJ-ingu posiadając jedynie nieprofesjonalny sprzęt, ale efekty były, malowaliśmy z przyczajki tylko nielegalne graffiti, bo jako sztuka było ono zakazane, rapowaliśmy na pamięć fragmenty utworów pierwszych amerykańskich grup rapowych, bo tworzenie polskiego rapu nie miało racji bytu w polskich realiach przez wiele lat. Natomiast „po godzinach” również codziennie przez kolejnych 10 lat puszczaliśmy amerykański rap z kaset audio i płyt winylowych z naszych prywatnych kolecji. Nie w radiu, bo nikt by tego wówczas tam nie puscił, ale z boomboksa na ulicy i na gramofonie w domu. Były to czasy gdy personel w renomowanych polskich sklepach muzycznych nie wiedział kompletnie co to jest rap.  I było fajnie.

To „coś”

Słuchając wówczas pierwszych grup rapowych z amerykańskiej „planety”do końca nie mieliśmy pojęcia, o czym kolesie na drugiej półkuli ziemskiej nawijają. Ale był rytm, rap, scratch, breaking, graffiti i niepowtarzalny, zajebisty subkulturowy klimat, który sam wskakiwał czyli to „coś”. I było fajnie.

Dekada później

Dekadę później czyli 10 lat później, gdy takich ludzi jak Żabson nie było jeszcze na świecie, Pani Bogna Świątkowska wróciła wówczas do Polski z różnych europejskich podróży. Doszła do wniosku, że w Polsce nikt nie słucha amerykańskiego rapu. Oczywyście, że tak. Tylko, że nie w Polsce, ale w jej medialno-komercyjnym środowisku  i w polskim radiu. Dzięki temu, że była w środowisku medialnym stwierdziła, że zacznie promować w polskim radiu amerykański rap grając utwory rap z pożyczonych od jej znajomych płyt.

Fajnie, że coś wówczas drgnęło w mediach, które totalnie nie wiedziały co to jest hip hop więc stwierdziły, że jak one nie wiedzą co to jest hip hop to napewno cała Polska też nie wie.

W tym samym czasie gdy Pani Bogna Świątkowska zaczynała uświadamiać swoje środowisko medialne, tak naprawdę nie co to jest hip hop, ale co to jest muzyka rap (a to dwa różne zagadnienia) puszczając amerykański rap w radiu, to my w kraju nad Wisłą już 10 lat też puszczaliśmy amerykański rap tylko, że nie w radiu. Posiadaliśmy wówczas około kilkaset płyt winylowych z amerykańskim rapem zamawiając je hurtowo z Anglii i z Japonii bez dostępu do internetu, bo internet wówczas nie istniał. Równocześnie kontynuowaliśmy tworzenie kultury hip hop tańcząc breaking, popping, locking na ulicach i w nocnych klubach, malowaliśmy już legalne i wciąż nielegalne graffiti tłumacząc młodszemu pokoleniu co to jest hip hop i jaka jest jego idea, a „po godzinach” słuchaliśmy amerykańskich grup rapowych pochodzących z naszej prywatnej kolekcji, wówczas z okresu golden age, bo polskiego nurtu rap nadal nie było w kraju nad Wisłą. W latach 80. i 90. w dobie bez internetu posiadaliśmy większa wiedzę na temat kultury hip hop niż nie jeden polski redaktor czy dziennikarz muzyczny. I było fajnie.

Kilka lat później

Kilka lat później czyli w drugiej połowie lat 90.,  gdy Żabson siedział już w piaskownicy, a Pani Bogna Świątkowska awansowała na redaktora magazynu „Machina” w rodzącym się dopiero wówczas polskim komercyjno-medialnym środowisku rap, a nie hip hop, to my w tym samym czasie, po trzyletniej wymianie wyłącznie tradycyjnej korespondencji polegajacej na pisaniu listów poleconych pomiędzy Polską i USA, jako pierwsi Polacy stanęliśmy wówczas w szeregach najstarszej, największej i najbardziej szanowanej hiphopowej organizacji na świecie – Universal Zulu Nation, co na tamte czasy było w Polsce niemożliwe.

Cały czas do przodu

Cały czas bez posiadania ogólnodostępnego internetu, bez sponsorów jak Red Bull itp., bez układów ze środowiskiem komercyjno-medialnym, przez następne lata organizowaliśmy imprezy hip hop obejmujące wszystkie elementy hip hopu, a następnie współpracowaliśmy z niektórymi przyjaznymi polskimi czasopismami o tej tematyce, czasami z regionalną telewizją, z domami kultury, stowarzyszeniami, urzędami miast, uczestniczyliśmy w warsztatach hip hop, a wszystko za zwroty kosztów podróży i nic więcej. Żyliśmy kulturą hip hop już w sumie 20 lat nadal uświadamiając ludzi co to jest hip hop. I nadal było fajnie.

Celebryckie tytuły

Może nie wszyscy pamiętają, ale chyba w 2002 roku wspomniana przez nas Pani Bogna Świątkowska została przez polskie komercyjne media okrzyknięta matką chrzestną polskiego hip hopu, które stwierdziły, że hip hop w Polsce zaczął się od działalności tej Pani, a później jej podopiecznych raperów, którzy zaistnieli dopiero pod koniec lat 90. Hip hop w Polsce nie zaczął się o audycji Kolor Szok. Trzeba powiedzieć, że audycja Kolor Szok w pewnym sensie przyczyniła się wyłącznie do powstania warszawskiej sceny rap, ale nie kultury hip hop w Polsce. O czym tu mowa i kto dobrał słowa?

W 2005 roku te same polskie media zaczęły stopniowo odwracać się od hip hopu. Dlaczego? Tego nie wie nikt. I to był koniec pewnej epoki.

Cyrk Ponthy Pythona 2019

I nagle 14 lat później, na Popkillerach 2019 Pani Bogna Świątkowska otrzymała Złoty Popkiller za całokształt dokonań na rzecz kultury hip hop w Polsce. Jakich dokonań? Chyba dokonań w rozgłośni radiowej albo w redakcji gazety. Złoty Popkiller dotyczył również wpływu Pani Bogny Świątkowskiej na pionierów polskiego hip hopu. Jakich pionierów polskiego hip hopu? Chyba pionierów dissu w polskim rapie. Dosłownie cyrk Monthy Pythona.

Koniec tematu

Piszemy o tym z pewnym naciskiem, aby uświadomić wszystkim, że Pani Bogna Świątkowska i inni (oczywiscie nie wszyscy) są doskonałym przykładem na to, że polskie komercyjno-medialne środowisko rap (nie hip hop), które kompletnie nie znało historii polskiego hip hopu stwierdziło, że polski hip hop zaczął się od nich.

Należy pamiętać, że hip hop w Polsce narodził się jako subkultura bez pomocy, bez wkładu i bez ingerencji jakichkolwiek polskich mediów, a dopiero kilkanascie lat później pojawiło się komercyjno-medialne środowisko, które stwierdziło, że hip hop w Polsce zaczał się od nich. To co polskie media utrzymują od lat, to nic innego jak zmyślona historia kultury hip hop w Polsce przez hermetycznie zamknięte medialno-komercyjne środowisko w kraju nad Wisłą.

Obecny rap

Obecnie większość ludzi wie o czym każdy rapuje, czy to ksiądz po polsku o pedofilli w kosciele na peryferiach Wschodniej Europy, czy jęczący raper po angielsku o podziałach rasowych, narkotykach, dziwkach i o syfie jakim do dzisiaj kipi kochany New York, New York w Ju Es Ej na drugiej półkuli ziemskiej. No i co z tego? Jak i tak bezbarwne produkcje zalały cały świat i jeden idiota naśladuje drugiego i trzeciego wmawiając sobie i innym, że jego muzyczny materiał jest naprawdę „hiphopowy” i naprawdę „bardzo dobry”.

Patrząc na obecny polski rap ma się dziwne wrażenie. A mianowicie takie, że gdyby polscy raperzy nawijali w jakimkolwiek innym języku, to nasze odczucia byłyby takie same i zadawalibyśmy sobie i innym to samo pytanie: po co produkować kurwa taki chłam, takie dno? Przecież nie chodzi o chłam tylko o to „coś”. W tym przypadku o przyciągającą ekspresję artysty, a nie w wielu przypadkach o patologiczną napinkę na scenie, mającą swoje korzenie w zaszczanej bramie.

Dorastaliśmy na ulicach i blokowiskach, spędzając tam prawie cały dzień jak wielu młodych ludzi i wiemy jak jest. Byliśmy podwórkowymi chłopakami, których lokalny komisariat znał bardzo dobrze. Jednak, gdy w naszym życiu pojawiła się kultura hip hop, to wówczas dla nas i wszystkich innych stojących w tej „zaszczanej bramie” była ona (kultura hip hop) ogromną alternatywą, a przede wszystkim sztuką, a nie tandetą. Prezentując hip hop wszędzie, gdziekolwiek było to możliwe, nie przenosiliśmy tej patologicznej napinki z bramy na hiphopową scenę. Bo nie o to chodziło. A teraz jest odwrotnie. W wielu przypadkach, zniknął gdzieś ten niepowtarzalny spirit hip hopu, właśnie to „coś”.

Łapka w górę lub łapka w dół

Liczy się tylko łapka w górę lub łapka w dół. Muza zrobiona na smartfonie, a wszystko nagrane kamerką w domowej kuchni, teledysk nakręcony również smartfonem przed blokiem, lub za blokowymi garażami. Hollywood kurwa. Śmietnik w głowie stworzył internetową modę na wysyp wideo klipów. Ludzie ci, zapomnieli, że wyznacznikiem prawdziwego artysty/rapera jest jego dorobek artystyczny w postaci wydanych albumów w formie fizycznej płyty CD lub winylowej, a nie liczba wyświetleń wirtualnych klipów, które w co drugim przypadku nie oferują nic, i za chwilę już nikt nie będzie o nich pamiętał.

Obecny hip hop

Obecne polskie środowisko hip hop, które w sieci puszy się i napina, jest niestety słabo rozwinięte edukacyjnie jeżeli chodzi o znajomość historii kultury hip hop w Polsce. Identycznie wygląda to od strony ideologicznej. Wiele osób próbuje tłumaczyć innym co to jest hip hop, i jaka jest jego idea, co to jest old school, new school, true school. Z drugiej strony osoby te, równocześnie ostro rozpowszechnianją bezużyteczną papkę czyli ekstremalny hejt, agresję, samolans, brak szacunku, co stało się priorytetem dla większości polskiego środowiska hip hop w sieci i poza siecią. Jakby bez tego nie dało się ogarnąć kultury hip hop.

Imprezy / koncerty

Dzisiejsze koncerty hip hop oraz imprezy hip hop prawie wszystkie mają w nazwie zawarty termin „hip hop” jako przyciągające słowo „klucz”, a tak naprawdę oczywiście nie wszystkie, ale wiele z tych imprez nie różni się niczym od zwykłego festynu. Kiedyś pomimo tego, że nie było internetu, a plakaty były rozsyłane cygańską pocztą to imprezy hip hop miały duszę. Obecnie w wielu przypadkach to nie są hiphopowe imprezy, ale imprezy zombie i inne festyny z okazji dnia miasta X, gdzie na scenie raperzy robią tandetę dla dzieci z balonami, pijanych dresów i różowych lasek w białych kozaczkach w miesiącu Lipcu, bo chodzi o sprzedaż ciepłego piwa w plastikowych kuflach, a nie o hip hop. Taka prawda.

Dopóki to się nie zmieni, tłumaczenie ludziom co to jest prawdziwy hip hop mija się z celem. Jeżeli ludzie mają mózgi z betonu, to nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz.

Gdy obserwuje się hip hop wczoraj i dzisiaj, propagowanie prawdziwego
– pozytywnego – wizerunku tej kultury jako całości i jej wartości w dobie komercji jest uzasadnione, ale zarazem bardzo trudne.

Może dlatego, że Polacy posiadają dwie cechy, które w tworzeniu prawdziwej kultury hip hop nie pomagają, a mianowicie nieuzasadnioną zazdrość i nienawiść.

Dlatego powstała ta książka.

 O książce

Książka Polski hip hop posiada wiele twarzy została napisana i wydana z myślą o indywidualistach czyli osobach, dla których liczą się konkretne fakty na temat historii kultury hip hop w Polsce. Bez znajomości tego mówienie o sobie: „jestem hip hop” lub tworzenie polskiego hip hopu, jak powiedział Liroy, jest drętwe.

Książka ta jest troszkę niewygodna dla komercyjnego środowiska hip hop w naszym kraju, ponieważ została napisana przez osoby, które w polskim hip hopie były od początku, ale nie są one osobami medialnymi. Dlatego ukazanie się jej na rynku zostało w środowisku hiphopowych redaktorów i dziennikarzy w Polsce po prostu przemilczane, a nawet zignorowane.

Ale nie ma się co martwić. Książkę napisaliśmy bez ciśnienia na lans, bo po tylu latach nie musimy nic udowadniać, lecz z myślą o wszystkich, którzy tak jak my kochają hip hop jako subkulturę i wiedzą, że zawsze najciekawsza jest prawda, nawet jeżeli jest jest kontrowersyjna.

Jak stwierdzili czytelnicy:

Książka obala wiele stereotypów na temat tej kultury. Każdy kto uważa, że uczestniczy w kulturze hip hop, każdy kto jest fanem prawdziwego hip hopu oraz każdy kto chce dowiedzieć się czym jest prawdziwy hip hop powinien tą książkę posiadać i przeczytać nawet kilka razy, ponieważ w momencie jej wydania stała się ona klasykiem.

Polski hip hop posiada wiele twarzy udowadnia, że można pisać o kulturze hip hop nie językiem akademickim, bo hip hop tego nie potrzebuje, ale fajnym językiem podwórkowym, który utrzymuje zamierzony uliczny klimat, docierając do wielu ludzi. Bezprecedensowy, specyficzny styl i uliczna forma przekazu to główne cele tej publikacji.

Wiele osób w tej książce zderzy się z informacjami, o których wcześniej nie miało zielonego pojęcia.

Co w książce?

Na początku książki przybliżamy nasze biografie, aby czytelnik miał świadomość, że wiedza zawarta w niej pochodzi ze źródła, a nie z kałuży, następnie historię Universal Zulu Nation w Polsce, opisujemy początki kultury hip hop w Polsce czyli lata 80., historię polskiego breakingu (breakdance) oraz jego trzy pierwsze generacje, historię jednej z pierwszych polskich b-girls, zarys historii polskiego graffiti, realia polskiego hip hopu lat 90., historię polskiej muzyki rap i jej transformację, a także jak rodził się polski hiphopowy DJ-ing. Czytelnik dowie się, gdzie naprawdę hip hop ma swoje korzenie i kiedy datuje się jego powstanie, jaka jest idea, filozofia oraz jakie są zapomniane wartości kultury hip hop jako subkultury ulicznej, na czym polega hiphopowa świadomość, jakie są poszczególne szkoły hip hopu, a także jak po wielu latach istnienia i rozwoju wygląda hip hop na tle innych subkultur.

Polski hip hop posiada wiele twarzy to pierwsza na świecie książka odsłaniająca ukrywany przez media prawdziwy obraz legendarnej, międzynarodowej, hiphopowej organizacji Universal Zulu Nation, która jako socjalno-religijny gang mający znamiona sekty pod  pretekstem  propagowania pokoju, szacunku, jedności oraz innych wartości stosuje hip hop do rozpowszechniania kontrowersyjnej filozofii islamu na całym świecie, tworząc swoje oddziały w różnych krajach.

Niniejsza publikacja porusza wiele innych zagadnień i zawiera refleksje na tematy związane z kulturą hip hop. To polska hiphopowa świadomość, która poprzez swoją treść bezdyskusyjnie zapisuje fundamentalną część historii polskiego hip hopu. Siłą tego niezależnego wydania jest potężna dawka niepublikowanej wcześniej wiedzy bez cenzury, opartej na faktach, których nie ma w innych tego typu drukowanych źródłach, a nawet w internecie.

Hirek Wrona: Warto mieć wiedzę o pionierach i legendach hip hopu. Nie tylko po to by móc za jakiś czas opowiadać o tym swoim dzieciom, ale przede wszystkim by być świadomym potężnej pozycji tej kultury pod koniec XX wieku i w pierwszych dekadach XXI wieku.

Druh Sławek: Sadi i Graff wznosili polską scenę hip hop oraz na niej występowali. W tej książce odsłaniają nieznane postronnemu obserwatorowi kultury hip hop, kulisy wielu lokalnych jak i światowych zdarzeń. Lektura obowiązkowa!

Dziurawe Sample: W dobie wirtualnej próżności, ta książka powala na kolana.

 NIE PRZEGAP MOŻLIWOŚCI BYCIA UŚWIADOMIONYM