O książce

POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY

Od Autorów – dlaczego powstała ta książka?

Polska kultura hip hop dzieli się na dwa środowiska takie jak komercyjne i subkulturowe. Nie ma takiego określenia jak underground.

Środowisko komercyjne to przede wszystkim raperzy i ich koledzy dziennikarze, redaktorzy itp.  Środowisko komercyjne traktuje termin „hip hop” wyłącznie biznesowo. Liczy się tylko rap bez względu na jego jakość, promocja, pozytywne recenzje w hermetycznie zamkniętym gronie, następnie duża sprzedaż, a na końcu rozdanie nagród przez kolegów dla kolegów. Środowisko komercyjne to 10% polskiej sceny hip hop.

Ale jak wiadomo hip hop to nie tylko rap. Hip hop to subkultura. Dlatego jest jeszcze drugie środowisko:

Środowisko niekomercyjne czyli subkulturowe to didżeje, b-boys, b-girls, raperzy, artyści graffiti, dla których hip hop to pasja wyrażana poprzez: DJ-ing, Breaking, Rap, Graffiti oraz rozpowszechnianie ideii niezbędnych do utrzymania hip hopu jako subkultury bez potrzeby nominacji i nagród. Środowisko niekomercyjne to 90% polskiej sceny hip hop.

Jaka jest różnica pomiędzy komercją, a subkulturą?

Gdyby hip hop nie przynosił zysków materialnych w środowisku komercyjnym, to środowisko komercyjne by nie istaniało. Bo wszyscy, którzy tam są prawdopodobnie przestali by być „hip hop heads”, bo po co tworzyć hip hop, jak z hip hopu nie ma kasy.

W środowisku niekomercyjnym czyli subkulturowym jest inaczej, ponieważ hip hop jest pasją połączoną z ideologią, dzięki której hip hop jako subkultura istnieje. Ludzie reprezentujący to środowisko tworzą hip hop bez względu  na to, czy hip hop przyniesie im zyski materialne czy nie.

Zadajmy sobie pytanie:

Które środowisko jest bardziej potrzebne, aby hip hop istniał jako całość? Odpowiedź powinna być łatwa.

Dawno temu gdy O.S.T.R. miał 3 lata, to my autorzy książki (Sadi & Graff) w kraju na peryferiach Wschodniej Europy, który do chwili obecnej jest wylęgarnią oszustów, złodziei, aferzystów i chwalipiętów,  tworzyliśmy polski hip hop tańcząc breaking, popping i locking na ulicach i w nocnych klubach, stawialiśmy pierwsze kroki ze sztuką DJ-ingu mając niewiele do użycia, malowaliśmy wówczas tylko nielegalne graffiti, bo jako sztuka było ono zakazane, rapowaliśmy na pamięć fragmenty utworów pierwszych amerykańskich grup rapowych, bo tworzenie polskiego rapu nie miało racji bytu w polskich realiach przez wiele lat. Natomiast „po godzinach” słuchaliśmy amerykańskiego rapu z kaset audio i płyt winylowych, zdobytych wiele razy w trudny sposób nie mając mozliwości zobaczenia jakiegokolwiek wideoklipu tego nurtu.

W tym samym czasie na przykład kilkunastoletnia wówczas Bogna Świątkowska jako przyszła bibliotekarka nie wiedziała za wiele o hip hopie, ale na Popkillerach 2019 otrzymała Złoty Popkiller za całokształt dokonań na rzecz kultury hip hop w Polsce. Dosłownie Cyrk Monthy Pythona.

Natomiast my i wielu innych ludzi jako jedni z pierwszych w Polsce znaliśmy idee kultury hip hop i taką też drogą podążaliśmy. Pomimo tego, słuchając amerykańskirgo wówczas rapu, do końca nie mieliśmy pojęcia, że kolesie na drugiej półkuli ziemskiej nawijają o podziałach rasowych, narkotykach, dziwkach i o syfie jakim do dzisiaj kipi kochany New York, New York w Ju Es Ej. Ale był rytm, rap, scratch, breaking, graffiti i niepowtarzalny zajebisty klimat, który sam wskakiwał czyli to „coś”.

Wiele lat później, gdy O.S.T.R.  był nadal małolatem, który na początku lat milenijnych zmodernizował polski rap, a takich ludzi jak Żabson nie było jeszcze na świecie, to my w kraju nad Wisłą już 10 lat kontynuowaliśmy tworzenie kultury hip hop nadal tańcząc, malując już legalne i wciąż nielegalne graffiti, tłumacząc młodszemu pokoleniu co to jest hip hop, a „po godzinach” nadal słuchaliśmy amerykańskich grup rapowych, wówczas z okresu golden age.

Kilka lat później gdy, Żabson siedział w piaskownicy, to my jako pierwsi Polacy staneliśmy w szeregach najstarszej, największej i najbardziej szanowanej hiphopowej organizacji na świecie – Universal Zulu Nation, co na tamte czasy było fenomenem. Były to czasy gdy nie istniał internet. W okresie tym wszyscy mogliśmy wreszcie poznać pierwsze polskie grupy rapowe, które zaczynały raczkować w tej dziedzinie.

Organizowaliśmy wówczas imprezy hip hop obejmujące wszystkie elementy hip hopu, współpracowaliśmy z polskimi czasopismami o tej tematyce, uczestniczylismy w warsztatach hip hop, których nie było wówczas za wiele w naszym kraju rozpowszechniając nadal fundamenty hip hopu jako subkultury. I nadal było fajnie.

Był to właśnie początek narodzin polskiego komercyjnego środowiska hip hop ze względu na pojawienie się pierwszych polskich czasopism o tematyce hip hop.

I nagle na początku lat milenijnych wspomniana Pani Bogna Świątkowska już jako dziennikarka, a nie bibliotekarka została okrzyknięta matką chrzestną polskiego hip hopu przez polskie początkujące hiphopowe wówczas media, które stwierdziły, że hip hop w Polsce zaczął się od tej Pani i jej podopiecznych. O czym tu mowa i kto dobrał słowa?

W 2005 roku te same polskie media zaczęły stopniowo odwracać się od hip hopu.

A dzisiejszy rap?

Obecnie wiemy o czym każdy rapuje, czy to po polsku czy po angielsku. Jednak bezbarwne produkcje zalały cały świat i jeden idiota naśladuje drugiego wmawiając sobie i innym, że jego muzyczny materiał jest naprawdę „hiphopowy” i naprawdę „bardzo dobry”.

Patrząc na obecny polski rap i większość scenicznych „popisów” komercyjnych i undergroundowych raperów, ma się odwrotne wrażenie. A mianowicie takie, że gdyby nawijali oni w jakimkolwiek innym języku, to nasze odczucia byłyby takie same i zadawalibyśmy sobie i innym to samo pytanie: po co produkować kurwa taki chłam, takie dno? Mając do wyboru na jaki koncert pójdziemy – to w wielu przypadkach idziemy na zabawny koncert Modern Talking, albo pop rockowy Nickelback, a jutro zakładamy ich fanklub (żart).  Bo chodzi o to „coś”. W tym przypadku o przyciągającą ekspresję artysty, a nie o patologiczną napinkę na scenie, mającą swoje korzenie w zaszczanej bramie. Dorastaliśmy na ulicach i blokowiskach, spędzając tam prawie cały dzień jak wielu młodych ludzi. Byliśmy podwórkowymi chłopakami, których lokalny komisariat znał bardzo dobrze. Jednak, gdy w naszym życiu pojawiła się kultura hip hop, to wówczas dla nas i wszystkich innych stojących w tej „zaszczanej bramie” była ona (kultura hip hop) ogromną alternatywą, a przede wszystkim sztuką, a nie tandetą. Prezentując hip hop wszędzie, gdziekolwiek było to możliwe, nie przenosiliśmy tej patologicznej napinki z bramy na hiphopową scenę. Bo nie o to chodziło. A teraz jest odwrotnie. W wielu przypadkach, zniknął gdzieś ten niepowtarzalny spirit hip hopu, właśnie to „coś”.

Liczy się tylko łapka w górę lub łapka w dół. Muza zrobiona na smartfonie, a wszystko nagrane kamerką w domowej kuchni, teledysk nakręcony również smartfonem przed blokiem, lub za blokowymi garażami. Hollywood kurwa. Śmietnik w głowie stworzył internetową modę na wysyp wideo klipów. Ludzie ci, zapomnieli, że wyznacznikiem prawdziwego artysty/rapera jest jego dorobek artystyczny w postaci wydanych albumów w formie fizycznej płyty CD lub winylowej, a nie liczba wyświetleń wirtualnych klipów, które w co drugim przypadku nie oferują nic, i za chwilę już nikt nie będzie o nich pamiętał.

A dzisiejszy hip hop?

Kolejna awaria to to, że obecne polskie środowisko hip hop, które w sieci puszy się i napina, jest niestety słabo rozwinięte edukacyjnie jeżeli chodzi o znajomość historii kultury hip hop w Polsce. Identycznie wygląda to od strony ideologicznej. Wiele osób próbuje tłumaczyć innym co to jest hip hop, i jaka jest jego idea, co to jest old school, new school, true school. Z drugiej strony osoby te, równocześnie ostro rozpowszechnianją bezużyteczną papkę czyli ekstremalny hejt, agresję, samolans, brak szacunku, co stało się priorytetem dla większości polskiego środowiska hip hop w sieci i poza siecią. Jakby bez tego nie dało się ogarnąć kultury hip hop.

Dopóki to się nie zmieni, tłumaczenie ludziom co to jest prawdziwy hip hop mija się z celem. Jeżeli ludzie mają mózgi z betonu, to nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz.

Dlatego polski hip hop od wielu lat jest „martwy” i właśnie dlatego powstała ta książka.

 O książce

Książka Polski hip hop posiada wiele twarzy została napisana i wydana z myślą o indywidualistach czyli osobach, dla których liczą się konkretne fakty na temat historii kultury hip hop w Polsce. Bez znajomości tego mówienie o sobie: „jestem hip hop” lub tworzenie polskiego hip hopu, jak powiedział Liroy, jest drętwe.

Ze względu na fakt, że książka ta została napisana przez osoby, które w polskim hip hopie były od początku, ale nie są one osobami medialnymi, to ukazanie się jej na rynku zostało w środowisku hiphopowych redaktorów i dziennikarzy w Polsce po prostu przemilczane, a nawet zignorowane.

Należy jednak pamiętać, że hip hop w Polsce narodził się jako subkultura, a dopiero 15 lat później pojawiło się środowisko komercyjne, które kompletnie nie znało historii polskiego hip hopu i dlatego stwierdziło, że polski hip hop zaczął się od nich.

Książka ta jest troszkę niewygodna dla komercyjnego środowiska hip hop w naszym kraju, ponieważ środowisko komercyjne reprezentowane przez redaktórów i dziennikarzy muzycznych oraz raperów, zaczęło utrzymywać fałszywą historię tworząc tak naprawdę swoją historię dotyczącą określonego grona ludzi, a nie prawdziwą historię kultury hip hop w Polsce.

Książkę napisaliśmy bez ciśnienia na lans, bo po tylu latach nie musimy nic udowadniać, lecz z myślą o wszystkich, którzy tak jak my kochają hip hop jako subkulturę i wiedzą, że zawsze najciekawsza jest prawda.

Jak stwierdzili czytelnicy:

Książka obala wiele stereotypów na temat tej kultury. Każdy kto uważa, że uczestniczy w kulturze hip hop, każdy kto jest fanem prawdziwego hip hopu oraz każdy kto chce dowiedzieć się czym jest prawdziwy hip hop powinien tą książkę posiadać i przeczytać nawet kilka razy, ponieważ w momencie jej wydania stała się ona klasykiem.

Polski hip hop posiada wiele twarzy udowadnia, że można pisać o kulturze hip hop nie językiem akademickim, bo hip hop tego nie potrzebuje, ale fajnym językiem podwórkowym, który utrzymuje zamierzony uliczny klimat, docierając do wielu ludzi. Bezprecedensowy, specyficzny styl i uliczna forma przekazu to główne cele tej publikacji.

Treść książki może być jednak trudna do zrozumienia, niełatwa do zaakceptowania przez dziennikarzy, redaktorów oraz radykalnych polonistów, fanatyków języka literackiego i konstruktywnych recenzji, dla których hip hop to nie ulica, ale wyłącznie internet.

Spora część polskiego środowiska hip hop, która utożsamia się z muzycznymi trapowymi produkcjami i komercyjnymi pajacami, nie jest emocjonalnie gotowa na niniejszą edukacyjną lekturę. Wiele osób w tej książce zderzy się z informacjami, o których wcześniej nie miało zielonego pojęcia.

W książce przybliżamy nasze biografie, aby czytelnik miał świadomość, że wiedza zawarta w niej pochodzi ze źródła, a nie z kałuży, następnie historię Universal Zulu Nation w Polsce, opisujemy początki kultury hip hop w Polsce czyli lata 80., historię polskiego breakingu (breakdance) oraz jego trzy pierwsze generacje, historię jednej z pierwszych polskich b-girls, zarys historii polskiego graffiti, realia polskiego hip hopu lat 90., historię polskiej muzyki rap i jej transformację, a także jak rodził się polski hiphopowy DJ-ing. Czytelnik dowie się, gdzie naprawdę hip hop ma swoje korzenie i kiedy datuje się jego powstanie, jaka jest idea, filozofia oraz jakie są zapomniane wartości kultury hip hop jako subkultury ulicznej, na czym polega hiphopowa świadomość, jakie są poszczególne szkoły hip hopu, a także jak po wielu latach istnienia i rozwoju wygląda hip hop na tle innych subkultur.

Polski hip hop posiada wiele twarzy to pierwsza na świecie książka odsłaniająca ukrywany przez media prawdziwy obraz legendarnej, międzynarodowej, hiphopowej organizacji Universal Zulu Nation, która jako socjalno-religijny gang mający znamiona sekty pod  pretekstem  propagowania pokoju, szacunku, jedności oraz innych wartości stosuje hip hop do rozpowszechniania kontrowersyjnej filozofii islamu na całym świecie, tworząc swoje oddziały w różnych krajach.

Niniejsza publikacja porusza wiele innych zagadnień i zawiera refleksje na tematy związane z kulturą hip hop. To polska hiphopowa świadomość, która poprzez swoją treść bezdyskusyjnie zapisuje fundamentalną część historii polskiego hip hopu. Siłą tego niezależnego wydania jest potężna dawka niepublikowanej wcześniej wiedzy bez cenzury, opartej na faktach, których nie ma w innych tego typu drukowanych źródłach, a nawet w internecie.

Hirek Wrona: Warto mieć wiedzę o pionierach i legendach hip hopu. Nie tylko po to by móc za jakiś czas opowiadać o tym swoim dzieciom, ale przede wszystkim by być świadomym potężnej pozycji tej kultury pod koniec XX wieku i w pierwszych dekadach XXI wieku.

Druh Sławek: Sadi i Graff wznosili polską scenę hip hop oraz na niej występowali. W tej książce odsłaniają nieznane postronnemu obserwatorowi kultury hip hop, kulisy wielu lokalnych jak i światowych zdarzeń. Lektura obowiązkowa!

Dziurawe Sample: W dobie wirtualnej próżności, ta książka powala na kolana.

 NIE PRZEGAP MOŻLIWOŚCI BYCIA UŚWIADOMIONYM