HIP HOP W POLSCE -REFLEKSJE

Polski hip hop bez internetu 1983-2003

Kultura hip hop w Polsce narodziła się w 1983 roku. Wówczas pojawiła się pierwsza generacja reprezentowana przez polskich pionierów, która bezdyskusyjnie zapoczątkowała hip hop w różnych regionach naszego kraju.

Wraz z pojawieniem się pierwszej generacji kultury hip hop w Polsce narodziło się polskie subkulturowe środowisko hip hop, dla którego hip hop stał się pasją wyrażaną poprzez poszczególne elementy takie jak: Breaking, Graffiti, DJ-ing, Rap. Ludzie ci zaczęli rozpowszechniać te elementy oraz idee kultury hip hop jako niezbędne części do utrzymania hip hopu jako subkultury. Polskie subkulturowe środowisko hip hop, które wówczas powstało, tańczyło breaking na ulicach, rapowało utwory swoich amerykańskich idoli, stawiało pierwsze kroki w sztuce DJ-ingu, bardziej odważni byli autorami pierwszych tagów i wrzutów graffiti na polskich szarych murach, a wszystko w klimatach peace, unity, respect and having fun.

Dopiero 15 lat później czyli w 1997 roku pojawiły się pierwsze polskie czasopisma w pełni poświęcone kulturze hip hop. W wyniku tego, zaczęło powstawać polskie komercyjno-medialne środowisko hip hop (rap), które było i jest obecnie reprezentowane przez dziennikarzy, redaktorów i komercyjnych raperów.

Środowisko komercyjno-medialne zaczęło traktować termin „hip hop” wyłącznie biznesowo. Zaczęły liczyć się tylko rap, promocja, duża sprzedaż i profity. W ten sposób wszystko wywróciło się do góry nogami. Powstały wówczas błędne synonimy terminów „hip hop” i „rap”, które zostały wykorzystane przez komercyjno-medialne środowisko i media, kosztem nieświadomości społeczeństwa. Media uznały i zaczęły promować je jako ten sam termin co było i jest totalnym nieporozumieniem.

W wyniku wymieszania terminów „hip hop” i „rap”, w polskim komercyjno-medialnym środowisku hip hop (rap), Bogna Świątkowska (wówczas pani dziennikarz) została okrzyknięta „Matką Chrzestną polskiego hip hopu”. Przez wielu ludzi, którzy od wielu lat głęboko oddychali hip hopem w kręgach polskiego subkulturowego środowiska hip hop, Bogna poprzez jej medialny tytuł, zaczęła być kojarzona z celebrytką i marionetką w rękach komercyjnych mediów.

2004

W 2004 roku polskie media zaczęły stopniowo odwracać się od hip hopu. I to był koniec pewnej epoki.

2019

W 2019 roku miało miejsce wydarzenie poświęcone polskiej kulturze hip hop, a mianowicie Popkillery 2019, podczas którego pierwszy raz zostały wręczone nagrody przez kolegów dla kolegów wewnątrz komercyjno-medialnego środowiska hip hop (rap). Złoty Popkiller przypadł Bognie Świątkowskiej, którą środowisko komercyjno-medialne ponownie określiło „Matką Chrzestną polskiego hip hopu”.

Medialna schizofrenia

Zazwyczaj jest tak, że wszelkie medialne informacje są powielane i utrzymywane przez media i ich odbiorców jako niepodważalne fakty. W przypadku medialnych informacji na temat historii kultury hip hop w Polsce przez wiele lat miało to znamiona medialnej schizofrenii. Po rozdaniu nagród Popkillery 2019, tematyczne portale poinformowały wszystkich, że nagroda Złoty Popkiller została przyznana Bognie Świątkowskiej za jej całokształt i dokonania na rzecz polskiej kultury hip hop. Między innymi przyczynienia się Bogny Świątkowskiej do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, wpływu Bogny na pojawienie się pionierów polskiego hip hopu, zapoczątkowanie polskiej sceny hip hop, a wszystko za sprawą audycji Kolor Szok, którą Bogna Świątkowska prowadziła w latach 1993-1997.

Fakty

W celu przywrócenia polskiej hiphopowej świadomości informujemy, że:

  1. Bogna Świątkowska i audycja Kolor Szok w żadnym wypadku nie przyczyniły się do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap w połowie lat 90, co przez wiele lat było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób. Amerykański rap słuchało wielu ludzi w Polsce od początku lat 80.
  1. Bogna Świątkowska i audycja Kolor Szok przyczyniły się do popularności amerykańskiej muzyki rap w warszawskim radiu Kolor, które było radiem lokalnym, a nie radiem ogólnopolskim. Za pośrednictwem tego faktu, Bogna Świątkowska i audycja Kolor Szok przybliżyły muzykę rap nie ludziom w całym kraju, ale słuchaczom tylko tej lokalnej, warszawskiej audycji w latach 1993-1997, którzy dzięki Bognie Świątkowskiej nie zostali fanami disco polo.
  1. Bogna Świątkowska i audycja Kolor Szok nie miały wpływu na pojawienie się pionierów polskiego hip hopu oraz w żadnym wypadku nie przyczyniły się do powstania kultury hip hop w Polsce, co przez wiele lat również było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób. Kultura hip hop w Polsce miała swój początek nie w audycji Kolor Szok w połowie lat 90., ale na ulicach i blokowiskach polskich miast na początku lat 80.
  1. Bogna Świątkowska i audycja Kolor Szok miały wpływ tylko na powstanie niektórych artystów polskiej muzyki rap wywodzących się przede wszystkim z warszawskiej sceny rap, która jednak nie była kolebką ogólnopolskiej sceny rap.
  1. Bogna Świątkowska i audycja Kolor Szok w żadnym wypadku nie miały wpływu na zapoczątkowanie ogólnopolskiej sceny rap, a tym bardziej nie miały wpływu na powstanie ogólnopolskiej sceny hip hop co przez wiele lat było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób.

Jeżeli traktujemy hip hop poważnie

Piszemy o tym z pewnym naciskiem, ponieważ jak napisaliśmy wcześniej, ta medialna schizofremia przez wiele lat była utrzymywana i rozpowszechniana przez media jako wyznacznik historii kultury hip hop w Polsce, co jest śmieszne. Należy pamiętać, że hip hop to nie rap, ponieważ rap to nurt muzyczny, który samoistnie odłącza się hip hopu jako całości będąc tworem zdanym tylko na siebie. Natomiast hip hop to cała subkultura z własną filozofią, która w Polsce narodziła się na początku lat 80., a jej rozwój trwał kilkanaście lat. A to dwie różne „piosenki”.

Jeżeli traktujemy polski hip hop poważnie, to warto utrzymać chronologię i wiarygodność faktów, pewnych wydarzeń oraz sprecyzować je. To wszystko powinno mieć wpływ na obraz historii kultury hip hop w Polsce jako całości.

 Tylko dziennikarze?

Niestety niektórzy przedstawicie polskiego internetowego dziennikarstwa dotyczącego kultury hip hop nie chcą pogodzić się z tymi faktami, ponieważ dla nich hip hop to nie subkultura tylko plastikowa klawiatura. Wielu z nich nie ma nic wspólnego z hip hopem jako subkulturą i jej prawdziwą historią w Polsce, a szkoda. Mimo to, niektórzy z nich będą uświadamiać innych mówiąc: nie czytajcie książki Polski hip hop posiada wiele twarzy, to nie ma sensu. Tylko my – dziennikarze – powiemy wam o początkach polskiego hip hopu.

 Wszyscy jesteśmy hip hop

Wkład i całokształt dokonań w kulturę hip hop bez względu na to czy jest to środowisko subkulturowe czy środowisko komercyjno-medialne jest zawsze taki sam. Jednak nie wszystkie elementy kultury hip hop mają te same możliwości promocji. Jak wiadomo sztuki graffiti, tańca, DJ-ingu nie można promować i sprzedawać w taki sam sposób jak sprzedaje się muzykę rap. Dlatego zawsze łatwiej i szybciej odbiorcy dowiedzą się o dokonaniach komercyjnego rapera czy dziennikarza niż równie aktywnego przedstawiciela środowiska  subkulturowego, którym może być aktywista, również dziennikarz, b-boy, b-girl, organizator imprez, artysta graffiti, raper, didżej itp. Jeżeli wszyscy jesteśmy hip hop, to niech historia kultury hip hop w Polsce będzie wiarygodna. Niech zaczyna się od początku, a nie od jakiegoś okresu wyciętego z całości.

Betlejemska szopka z kukiełkami

Może dlatego środowisko komercyjno-medialne i jego nagrody przyznawane wewnątrz tego środowiska są często postrzegane przez subkulturowe środowisko hip hop jako coś w rodzaju betlejemskiej szopki z kukiełkami.

Polski rap po latach

 Słuchając kiedyś pierwszych grup rapowych z amerykańskiej „planety” nie wszyscy mieli pojęcie, o czym kolesie na drugiej półkuli ziemskiej nawijają, a mimo to był rytm, rap, scratching, breaking, graffiti i niepowtarzalny, super subkulturowy klimat, który sam wskakiwał czyli to „coś”.

Obecnie większość ludzi wie o czym każdy rapuje, czy to polski ksiądz o pedofilii w kościele na peryferiach Wschodniej Europy, czy amerykański, jęczący raper o podziałach rasowych, narkotykach, dziwkach i o syfie jakim do dzisiaj kipi kochany New York, New York w Ju Es Ej. No i co z tego? Jak i tak bezbarwne produkcje zalały cały świat i jeden „Avatar” naśladuje drugiego i trzeciego wmawiając sobie i innym, że jego gówniany muzyczny materiał jest naprawdę „hiphopowy” i naprawdę „bardzo dobry”. A wszystko tylko dlatego, że ma dobry marketing i nic poza tym.

Patrząc na obecny polski rap ma się dziwne wrażenie. A mianowicie takie, że gdyby niektórzy polscy raperzy nawijali w jakimkolwiek innym języku, to nasze odczucia byłyby takie same i zadawalibyśmy sobie i innym to samo pytanie: po co produkować taki chłam, takie dno? Przecież nie chodzi o chłam tylko o to „coś”. W tym przypadku o przyciągającą ekspresję i przekaz artysty, a nie w wielu przypadkach o patologiczną napinkę przed kamerą czy na scenie, mającą swoje korzenie w zaszczanej bramie.

 Dorastaliśmy na ulicach

Dorastaliśmy na ulicach i blokowiskach, spędzając tam prawie cały dzień i wiemy jak jest. Byliśmy podwórkowymi chłopakami, których lokalny komisariat znał bardzo dobrze. Jednak, gdy w naszym życiu pojawiła się kultura hip hop, to wówczas dla nas i wszystkich innych stojących w tej „zaszczanej bramie” była ona (kultura hip hop) ogromną alternatywą, a przede wszystkim sztuką, a nie tandetą. Prezentując hip hop gdziekolwiek było to możliwe, nie przenosiliśmy tej patologicznej napinki z bramy na hiphopową scenę. Bo nie o to chodziło. A teraz jest odwrotnie. W wielu przypadkach, zniknął gdzieś ten niepowtarzalny spirit hip hopu, właśnie to „coś”.

Łapka w górę lub łapka w dół

Liczy się tylko łapka w górę lub łapka w dół. Muza zrobiona na smartfonie, teledysk nagrany kamerką w domowej kuchni lub w przedpokoju, gdzie przedstawiciel generacji No School w spodenkach kąpielowych, klapkach i białych skarpetkach rapuje. Dosłownie Hollywood. Śmietnik w głowie stworzył internetową modę na wysyp wirtualnych tandetnych filmików. Ludzie zapomnieli, że wyznacznikiem prawdziwego artysty/rapera jest jego dorobek artystyczny w postaci wydanych albumów w formie fizycznej płyty CD lub płyty winylowej, a nie liczba wyświetleń wirtualnych, w większości tandetnych klipów, które w co drugim przypadku nie oferują nic, i za chwilę już nikt nie będzie o nich pamiętał. Nie mówiąc już o rapujących youtuberach.

Polski hip hop po latach

Obecne polskie środowisko hip hop, które w sieci puszy się i napina, jest niestety słabo rozwinięte edukacyjnie jeżeli chodzi o znajomość historii kultury hip hop w Polsce. Identycznie wygląda to od strony ideologicznej. Kiedyś w czasach bez internetu jak dwie osoby ze środowiska hip hop spotkały się to było to wielkie wydarzenie. Wówczas każdy dbał o kontakt, bo ludzie chcieli się jednoczyć poprzez hip hop jako subkulturę bazując na pewnych ważnych ideach, które były alternatywą między innymi dla polskiej patologii.

W dobie ogólnodostępnego internetu gdzie bez problemu można realizować te cele jest odwrotnie, bo hip hop sam w sobie i media internetowe w wielu sytuacjach niestety promują patologię jako polski hip hop. Wiele osób pomimo tego, że próbuje tłumaczyć innym co to jest hip hop, i jaka jest jego idea, wymyśla zmutowane definicje takich terminów jak Old School, New School, True School, ale i tak wielu z nich do końca nie wie co to jest. Z drugiej strony te same osoby rozpowszechniają bezużyteczną wspomnianą patologiczną papkę czyli agresję, brak szacunku, ekstremalny hejt, samolans, co stało się priorytetem dla większości polskiego środowiska hip hop w sieci i poza siecią. Jakby bez tego nie dało się ogarnąć kultury hip hop.

Imprezy / koncerty

Dzisiejsze koncerty hip hop oraz imprezy hip hop prawie wszystkie mają w nazwie zawarty termin „hip hop” jako przyciągające słowo „klucz”, a tak naprawdę wiele z tych imprez nie różni się niczym od zwykłego festynu. Kiedyś pomimo tego, że nie było internetu, a plakaty były rozsyłane cygańską pocztą to imprezy hip hop miały duszę. Obecnie w wielu przypadkach to nie są hiphopowe imprezy, ale imprezy zombie i inne festyny z okazji dnia miasta X, gdzie na scenie raperzy robią tandetę dla dzieci z żółtymi balonami, dla pijanych dresów i różowych panienek w białych kozaczkach w miesiącu Lipcu, bo przecież chodzi o sprzedaż ciepłego piwa w plastikowych kuflach, a nie o hip hop. Taka prawda.

I co dalej?

Dopóki to się nie zmieni, tłumaczenie ludziom co to jest prawdziwy hip hop mija się z celem. Jeżeli ludzie mają mózgi z betonu, to nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz.

Tylko nieliczni robią wszystko, aby prawdziwa kultura hip hop i jej założenia istniały. Jest tak, ponieważ tylko nieliczni nie pozostają wobec niej obojętni. Gdy obserwuje się hip hop wczoraj i dzisiaj, propagowanie prawdziwego – pozytywnego – wizerunku tej kultury jako całości i jej wartości w dobie komercji jest uzasadnione, ale zarazem bardzo trudne. Może dlatego, że my Polacy jako naród jesteśmy podzieleni i posiadamy cechy, które w tworzeniu kultury hip hop i jej idei nie pomagają, a mianowicie nieuzasadnioną zazdrość i nienawiść.

Dlatego powstała książka Polski hip hop posiada wiele twarzy(wydanie trzecie, Poligraf), która jest dedykowana dla wszystkich pragnących wyjść z obszaru stereotypów i dowiedzieć się czegoś więcej o prawdziwych założeniach i początkach historii polskiej kultury hip hop.

Sadi & Graff