Kultura hip-hop w Polsce narodziła się na początku lat 80., w momencie gdy O.S.T.R miał trzy lata, a Bogna Świątkowska nie wiedziała co to jest rap.

POLSKI HIP-HOP BEZ CENZURY by Sadi & Graff

Fakty

Kultura hip-hop w Polsce narodziła się w 1983 roku. To właśnie wówczas pojawili się polscy pionierzy, którzy zapoczątkowali hip-hop w różnych regionach naszego kraju. W wyniku tego, zaczęło tworzyć się polskie subkulturowe środowisko hip-hop, dla którego hip-hop stał się pasją wyrażaną poprzez formy artystyczne tak zwane elementy takie jak: Breaking, Graffiti, DJ-ing, Rap, a wszystko połączone z ideą szacunku i jedności jako podstawa w tworzeniu i utrzymaniu hip-hopu jako subkultury. Był breaking na ulicach jako pierwszy element hip-hopu na polskiej scenie, rapowanie utworów swoich amerykańskich idoli, pierwsze kroki w sztuce DJ-ingu oczywiście w garażowych warunkach, a inni oznaczali tagami szare mury polskich komunistycznych miast.

W drugiej połowie lat 80., początkiem lat 90. pojawiły się pierwsze wrzuty graffiti oraz pierwsze prototypy polskiej muzyki rap nagrywane wówczas wyłącznie w domowych warunkach na kasetach audio, a następnie na dyskietkach. Polskie media takie jak tv, radio i gazety były wówczas jedynym źródłem informacji, bo Internet nie istniał, ale i tak nie miały pojęcia co to jest hip-hop i rap. Natomiast typowo polskie medialne środowisko hip-hop nie istniało.

W połowie lat 90., zaczęła rodzić się druga generacja polskiej kultury hip-hop, która pomimo wprowadzania nowych pomysłów podczas tworzenia poszczególnych elementów hip-hopu, stopniowo poprzez takie formy artystyczne jak breaking i rap zaczęła podążać w kierunku komercji. Na przełomie lat 1996/1997 pojawiły się pierwsze polskie czasopisma w pełni poświęcone kulturze hip-hop. Dopiero wówczas, czyli kilkanaście lat po narodzeniu się kultury hip-hop w Polsce zaczynało raczkować polskie komercyjne środowisko hip-hop (rap), czyli dziennikarze, redaktorzy i komercyjni raperzy, którzy byli przekonani, że to oni są pierwsi na polskiej scenie hip-hop, że przed nimi nikogo tu nie było. Pod koniec lat 90., początkiem lat milenijnych, środowisko medialne zaczęło traktować termin „hip-hop” jako komercyjny produkt na sprzedaż i nic więcej. Zaczęły liczyć się tylko rap, promocja, duża sprzedaż i profity. W ten sposób wszystko wywróciło się do góry nogami. Powstały wówczas błędne synonimy terminów „hip-hop” i „rap”, które zostały wykorzystane przez medialne środowisko i media, kosztem nieświadomości społeczeństwa. Media uznały i zaczęły promować je jako ten sam termin co było i jest totalnym nieporozumieniem. W 2003 roku polskie media zaczęły odwracać się od hip-hopu. I to był koniec pewnej epoki.

W 2004 roku polski hip-hop zaczął przenosić się do Internetu, a następnie po upływie kilku lat zaczął przybierać wizerunek, w którym dało się zauważyć zanik hip-hopu jako subkultury. Z roku na rok Internet sprawił, że środowisko hip-hop zamiast tworzyć subkulturę, tak jak było to widoczne w latach 80. i 90., to zaczęło promować ekstremalny hejt w sieci nie szanując nikogo i niczego. Pomimo ogólnodostępnego Internetu, poziom podstawowej wiedzy m.in. na temat prawdziwej historii kultury hip-hop w Polsce, u wielu ludzi był wówczas i nadal jest tak niski jak czoło żaby. W wyniku tego, zaczęła powstawać generacja No School, która połączyła z hip-hopem wszystko co się da, tworząc w ten sposób zmutowaną popkulturę bez kultury reprezentowaną przez prawdziwie niesmacznych pop przebierańców będących kompletnie nieświadomych co to jest hip-hop.

W 2019 roku miało miejsce wydarzenie poświęcone polskiej kulturze hip-hop, a mianowicie Popkillery 2019, podczas którego pierwszy raz zostały wręczone nagrody wewnątrz polskiego komercyjno-medialnego środowiska hip hop (rap). Złoty Popkiller został przyznany Bognie Świątkowskiej za jej całokształt i dokonania na rzecz polskiej kultury hip-hop czyli przyczynienia się Bogny Świątkowskiej do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, wpływu Bogny na pojawienie się pionierów polskiego hip-hopu, zapoczątkowanie polskiej sceny hip-hop, a wszystko za sprawą lokalnej, warszawskiej audycji Kolor Szok, którą Bogna Świątkowska prowadziła w latach 1993-1997. Jednak pomimo tego, że Bogna Świątkowska zrobiła fajną rzecz grając amerykański rap w lokalnym radiu Kolor, w audycji Kolor Szok, w zakręconych czasach 1993-1997 w kraju nad Wisłą, gdy jeden drugiemu zazdrościł firmowych butów, to w żadnym wypadku nie przyczyniła się ona do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, co przez wiele lat było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób. Nie miała ona również wpływu na pojawienie się pionierów polskiego hip-hopu oraz w żadnym wypadku nie przyczyniła się do powstania kultury hip-hop w Polsce, co przez wiele lat również było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób, a odbiorcy tej fałszywej informacji łykali ją jak głodne pelikany.

Ta medialna schizofrenia od połowy lat 90. jest rozpowszechniana przez media jako wyznacznik początku kultury hip-hop w Polsce. Może dlatego środowisko komercyjno-medialne i jego nagrody przyznawane wewnątrz tego środowiska są często postrzegane przez subkulturowe środowisko hip-hop jako coś w rodzaju betlejemskiej szopki z kukiełkami. Należy pamiętać, że hip-hop to nie tylko rap, ale również dj-e, b-boys, b-girls, grafficiarze. Poprzez komercję rap samoistnie odłącza się od hip-hopu jako całości będąc tworem zdanym tylko na siebie. Hip-hop to subkultura z jej elementami i własną filozofią, która w Polsce narodziła się na początku lat 80., a jej rozwój trwał kilkanaście lat. A to są dwie różne „piosenki”. Jeżeli traktujemy polski hip-hop poważnie, to warto utrzymać chronologię i wiarygodność faktów, pewnych wydarzeń oraz sprecyzować je. To wszystko powinno mieć wpływ na obraz historii kultury hip-hop w Polsce jako całości.

Refleksje

Słuchając kiedyś pierwszych grup rapowych z amerykańskiej „planety” nie wszyscy mieli pojęcie, o czym kolesie na drugiej półkuli ziemskiej nawijają, a mimo to był rytm, rap, dj-ing, breaking, graffiti i niepowtarzalny hip-hopowy outfit oraz super subkulturowy klimat, który sam wskakiwał czyli to „coś”. Obecnie większość ludzi wie o czym każdy rapuje, czy to ziomek o dobrych ludziach z zasadami na polskim osiedlu, czy amerykański raper o podziałach rasowych, narkotykach, dziwkach, szybkich furach i o syfie jakim do dzisiaj kipi kochane Ju Es Ej. No i co z tego? Jak i tak bezbarwne produkcje zalały nasz kraj jak i cały świat, gdzie jeden „Avatar” naśladuje drugiego i trzeciego wmawiając sobie i innym, że jego gówniany muzyczny materiał jest naprawdę „hip-hopowy” i naprawdę „bardzo dobry”. Patrząc na obecny polski rap, od dłuższego czasu ma się dziwne wrażenie. A mianowicie takie, że niektórzy polscy raperzy pomimo tego, że rapują w języku polskim, to odczucia wielu ludzi są takie same i wiele osób zadaje sobie i innym to samo pytanie: po co produkować taki chłam, takie dno? Przecież nie chodzi o chłam tylko o to „coś” czyli o przyciągający hip-hopowy wizerunek, hip-hopową ekspresję i przekaz artysty, a nie w wielu przypadkach o patologiczną napinkę przed internetową kamerą czy na scenie, mającą swoje korzenie w zaszczanej bramie.

Podobnie jak wiele osób dorastaliśmy na podwórku, ulicy i blokowisku, spędzając tam prawie cały dzień i wiemy jak jest. Pomimo tego, że byliśmy podwórkowymi chłopakami, to z patologiczną napinką mieliśmy tyle wspólnego co Mariusz Pudzianowski z baletem. Gdy w naszym życiu pojawiła się kultura hip-hop, to wówczas dla nas była ona (kultura hip-hop) ogromną alternatywą, a przede wszystkim sztuką, a nie tandetą. Prezentując hip-hop gdziekolwiek było to możliwe, nie przenosiliśmy tej patologicznej napinki z bramy na hip-hopową scenę. Bo nie o to chodziło. A teraz jest odwrotnie. W wielu przypadkach, zniknął gdzieś ten niepowtarzalny spirit hip-hopu, właśnie to „coś”.

Obecnie liczy się muza zrobiona na smartfonie, jakaś akcja nagrana kamerką w domowej łazience, kuchni lub w przedpokoju, gdzie przedstawiciel generacji No School w klapkach i białych skarpetkach napina się i próbuje „rapować” nazywając to wszystko video klipem? Dosłownie Hollywood. Śmietnik w głowie stworzył internetową modę na wysyp wirtualnych tandetnych gówien, które w co drugim przypadku nie oferują nic, i za chwilę już nikt nie będzie o nich pamiętał.

Obecne polskie środowisko hip-hop, które w sieci puszy się i napina, jest niestety słabo rozwinięte jeżeli chodzi o znajomość historii kultury hip-hop w Polsce. Ktoś coś wie, ale nie do końca. Większość raperów na przykład nie ma pojęcia co to jest hip-hop. W dobie ogólnodostępnego Internetu polski hip-hop sam w sobie i media internetowe w wielu sytuacjach niestety promują patologię. Pomimo tego, że pewna część osób próbuje tłumaczyć innym co to jest hip-hop, i jaka jest jego idea, to inni wymyślają zmutowane definicje takich terminów jak Old School, New School, True School, ale i tak wielu z nich do końca nie wie co to jest. Z drugiej strony te same osoby rozpowszechniają bezużyteczną wspomnianą patologiczną papkę czyli agresję, brak szacunku, ekstremalny hejt, samolans, co stało się priorytetem dla większości polskiego środowiska hip-hop w sieci i poza siecią. Jakby bez tego nie dało się ogarnąć kultury hip-hop.

Koncerty hip-hop oraz imprezy hip-hop prawie wszystkie miały i nadal mają w nazwie zawarty termin „hip-hop” jako przyciągające słowo „klucz”. Kiedyś pomimo tego, że nie było Internetu, a plakaty były rozsyłane cygańską pocztą to imprezy hip-hop miały duszę. Jednak po latach, do momentu pojawienia się terminu Covid-19, wiele z tych imprez nie różniło się niczym od zwykłego festynu. W wielu przypadkach to nie były hip-hopowe imprezy, ale imprezy zombie i inne festyny z okazji dnia miasta X, gdzie na scenie raperzy robią tandetę dla dzieci z żółtymi balonami, dla pijanych dresów i różowych panienek w białych kozaczkach w miesiącu Lipcu, bo przecież chodzi o sprzedaż ciepłego piwa w plastikowych kuflach, a nie o hip hop. Taka prawda.

Dopóki to się nie zmieni, tłumaczenie ludziom co to jest prawdziwy hip-hop mija się z celem. Jeżeli ludzie mają mózgi z betonu, to nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz. Tylko nieliczni robią wszystko, aby prawdziwa kultura hip-hop i jej założenia istniały. Jest tak, ponieważ tylko nieliczni nie pozostają wobec niej obojętni. Gdy obserwuje się hip-hop wczoraj i dzisiaj, propagowanie prawdziwego, analogowego wizerunku tej kultury jako całości i jej wartości w dobie komercji jest uzasadnione, ale zarazem bardzo trudne.

Może dlatego, że my Polacy jako naród jesteśmy bardzo podzieleni i posiadamy dwie cechy, które w tworzeniu hip-hopu jako subkultury nie pomagają, a mianowicie nieuzasadnioną zazdrość i nienawiść. Dlatego powstała książka Polski hip hop posiada wiele twarzy, która jest światełkiem dla zabłąkanych w wirtualnym tunelu próżności.

Sadi & Graff