POLSKI HIP HOP

1983-1993

Kultura hip hop w Polsce narodziła się w 1983 roku. To właśnie wówczas pojawili się polscy pionierzy, którzy zapoczątkowali hip hop w różnych regionach naszego kraju. Dzięki pierwszej generacji kultury hip hop w Polsce, zaczęło tworzyć się polskie subkulturowe środowisko hip hop, dla którego hip hop stał się pasją wyrażaną poprzez poszczególne elementy takie jak: Breaking, Graffiti, DJ-ing, Rap oraz idee szacunku i jedności. Ludzie ci, tańczyli breaking na ulicach, rapowali utwory swoich amerykańskich idoli, stawiali pierwsze kroki w sztuce DJ-ingu oczywiście w garażowych warunkach, a inni oznaczali tagami szare mury polskich komunistycznych miast. W drugiej połowie lat 80. pojawiły się pierwsze wrzuty graffiti oraz pierwsze prototypy polskiej muzyki rap nagrywane wówczas wyłącznie w domowych warunkach na kasetach audio i na dyskietkach. Polskie media czyli tv, radio, gazety cały czas nie miały pojęcia co to jest hip hop czy rap. Polskie komercyjno-medialne środowisko hip hop nie istniało.

1994-1996

W połowie lat 90., zaczęła rodzić się druga generacja polskiej kultury hip hop, która pomimo wprowadzania nowych pomysłów podczas tworzenia poszczególnych elementów hip hopu, stopniowo poprzez takie formy artystyczne jak breaking i rap zaczęła podążać w kierunku komercji.

1996/1997

Na przełomie lat 1996/1997 pojawiły się pierwsze polskie czasopisma w pełni poświęcone kulturze hip hop. Dopiero wówczas, czyli kilkanaście lat po narodzeniu się kultury hip hop w Polsce zaczynało raczkować polskie komercyjno-medialne środowisko hip hop (rap), czyli dziennikarze, redaktorzy i komercyjni raperzy, którzy byli przekonani, że to oni są pierwsi na polskiej scenie hip hop, że przed nimi nikogo tu nie było.

1998-2002

Pod koniec lat 90., początkiem lat milenijnych, środowisko komercyjno-medialne zaczęło traktować termin „hip hop” wyłącznie biznesowo. Zaczęły liczyć się tylko rap, promocja, duża sprzedaż i profity. W ten sposób wszystko wywróciło się do góry nogami. Powstały wówczas błędne synonimy terminów „hip hop” i „rap”, które zostały wykorzystane przez komercyjno-medialne środowisko i media, kosztem nieświadomości społeczeństwa. Media uznały i zaczęły promować je jako ten sam termin co było i jest totalnym nieporozumieniem.

2003

W 2003 roku polskie media zaczęły odwracać się od hip hopu. I to był koniec pewnej epoki.

2004

W 2004 roku polski hip hop zaczął przenosić się do Internetu, a nastepnie po upływie kilku lat zaczął przybierać wizerunek, w którym dało się zauważyć zanik hip hopu jako subkultury. Z roku na rok Internet sprawił, że środowisko hip hop zamiast tworzyć subkulturę, tak jak było to widoczne w latach 80. i 90., to zaczęło promować ekstremalny hejt w sieci nie szanując nikogo i niczego.

2012-2015

Pomimo ogólnodostępnego Internetu, poziom podstawowej wiedzy m.in. na temat prawdziwej historii kultury hip hop w Polsce, u wielu ludzi był wówczas i nadal jest tak niski jak czoło żaby. W wyniku tego, w okresie 2012-2015 zaczęła powstawać generacja No School, która połączyła z hip hopem wszystko co się da, tworząc w ten sposób zmutowaną popkulturę bez kultury reprezentowaną przez prawdziwie niesmacznych popprzebierańców będących kompletnie nieświadomych co to jest hip hop.

2019 – pierwszy Popkiller i wpadka

Podczas tego bałaganu w Internecie, w 2019 roku miało miejsce wydarzenie poświęcone polskiej kulturze hip hop, a mianowicie Popkillery 2019, podczas którego pierwszy raz zostały wręczone nagrody wewnątrz polskiego komercyjno-medialnego środowiska hip hop (rap). Złoty Popkiller został przyznany Bognie Świątkowskiej za jej całokształt i dokonania na rzecz polskiej kultury hip hop czyli przyczynienia się Bogny Świątkowskiej do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, wpływu Bogny na pojawienie się pionierów polskiego hip hopu, zapoczątkowanie polskiej sceny hip hop, a wszystko za sprawą lokalnej, warszawskiej audycji Kolor Szok, którą Bogna Świątkowska prowadziła w latach 1993-1997.

Medialna schizofrenia

Pomimo tego, że Bogna Świątkowska zrobiła fajną rzecz grając amerykański rap w lokalnym radiu Kolor, w audycji Kolor Szok, w zakręconych czasach 1993-1997 w kraju nad Wisłą, gdy jeden drugiemu zazdrościł firmowych butów, to w żadnym wypadku nie przyczyniła się ona do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, co przez wiele lat było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób. Nie miała ona również wpływu na pojawienie się pionierów polskiego hip hopu oraz w żadnym wypadku nie przyczyniła się do powstania kultury hip hop w Polsce, co przez wiele lat również było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób, a odbiorcy tej fałszywej informacji łykali ją jak głodne pelikany.

Piszemy o tym z pewnym naciskiem, ponieważ jest to medialna schizofrenia, która od połowy lat 90. jest rozpowszechniana przez media jako wyznacznik początku kultury hip hop w Polsce.

Betlejemska szopka z kukiełkami

Może dlatego środowisko komercyjno-medialne i jego nagrody przyznawane wewnątrz tego środowiska są często postrzegane przez subkulturowe środowisko hip hop jako coś w rodzaju betlejemskiej szopki z kukiełkami.

Hip hop to nie tylko rap

Należy pamiętać, że hip hop to nie tylko rap, ale również dj-e, b-boys, b-girls, grafficiarze. Poprzez komercję rap samoistnie odłącza się od hip hopu jako całości będąc tworem zdanym tylko na siebie. Hip hop to subkultura z jej elementami i własną filozofią, która w Polsce narodziła się na początku lat 80., a jej rozwój trwał kilkanaście lat. A to są dwie różne „piosenki”.

Chronologia i wiarygodność faktów

Jeżeli traktujemy polski hip hop poważnie, to warto utrzymać chronologię i wiarygodność faktów, pewnych wydarzeń oraz sprecyzować je. To wszystko powinno mieć wpływ na obraz historii kultury hip hop w Polsce jako całości.

Polski rap po latach

Słuchając kiedyś pierwszych grup rapowych z amerykańskiej „planety” nie wszyscy mieli pojęcie, o czym kolesie na drugiej półkuli ziemskiej nawijają, a mimo to był rytm, rap, dj-ing, breaking, graffiti i niepowtarzalny, super subkulturowy klimat, który sam wskakiwał czyli to „coś”.

Obecnie większość ludzi wie o czym każdy rapuje, czy to wschodnio-kulturowy ziomek o dobrych ludziach z zasadami na polskim osiedlu, czy amerykański raper o podziałach rasowych, narkotykach, dziwkach, szybkich furach i o syfie jakim do dzisiaj kipi kochane Ju Es Ej.

No i co z tego? Jak i tak bezbarwne produkcje zalały nasz kraj jak i cały świat, gdzie jeden „Avatar” naśladuje drugiego i trzeciego wmawiając sobie i innym, że jego gówniany muzyczny materiał jest naprawdę „hiphopowy” i naprawdę „bardzo dobry”.

Patrząc na obecny polski rap, od dłuższego czasu ma się dziwne wrażenie. A mianowicie takie, że gdyby niektórzy polscy raperzy nawijali w jakimkolwiek innym języku, to nasze odczucia byłyby takie same i zadawalibyśmy sobie i innym to samo pytanie: po co produkować taki chłam, takie dno? Przecież nie chodzi o chłam tylko o to „coś”. W tym przypadku o przyciągający hiphopowy wizerunek, hiphopową ekspresję i przekaz artysty, a nie w wielu przypadkach o patologiczną napinkę przed internetową kamerą czy na scenie, mającą swoje korzenie w zaszczanej bramie.

Dorastaliśmy na podwórku…

Dorastaliśmy na podwórku, ulicy i blokowisku, spędzając tam prawie cały dzień i wiemy jak jest. Pomimo tego, że byliśmy podwórkowymi chłopakami, to z patologiczną napinką mieliśmy tyle wspólnego co Mariusz Pudzianowski z baletem. Gdy w naszym życiu pojawiła się kultura hip hop, to wówczas dla nas była ona (kultura hip hop) ogromną alternatywą, a przede wszystkim sztuką, a nie tandetą. Prezentując hip hop gdziekolwiek było to możliwe, nie przenosiliśmy tej patologicznej napinki z bramy na hiphopową scenę. Bo nie o to chodziło. A teraz jest odwrotnie. W wielu przypadkach, zniknął gdzieś ten niepowtarzalny spirit hip hopu, właśnie to „coś”.

Łapka w górę lub łapka w dół

Obecnie liczy się tylko wirtualna łapka w górę lub łapka w dół. Muza zrobiona na smartfonie, jakaś akcja nagrana kamerką w domowej łazience, kuchni lub w przedpokoju, gdzie przedstawiciel generacji No School w klapkach i białych skarpetkach napina się i próbuje „rapować” nazywając to wszystko video klipem? Dosłownie Hollywood.

Śmietnik w głowie stworzył internetową modę na wysyp wirtualnych tandetnych gówien, które w co drugim przypadku nie oferują nic, i za chwilę już nikt nie będzie o nich pamiętał.

Polski hip hop po latach

Obecne polskie środowisko hip hop, które w sieci puszy się i napina, jest niestety słabo rozwinięte edukacyjnie jeżeli chodzi o znajomość historii kultury hip hop w Polsce. Identycznie wygląda to od strony ideologicznej. Większość raperów pomimo tego, że reprezentują hip hop nie ma pojęcia co to jest hip hop.

Kiedyś w czasach bez Internetu jak dwie osoby ze środowiska hip hop spotkały się to było to wielkie wydarzenie. Wówczas każdy dbał o kontakt, bo ludzie chcieli się jednoczyć poprzez hip hop jako subkulturę bazując na pewnych ważnych ideach, które były alternatywą między innymi dla polskiej patologii.

W dobie ogólnodostępnego Internetu gdzie bez problemu można realizować te cele jest odwrotnie, bo polski hip hop sam w sobie i media internetowe w wielu sytuacjach niestety promują patologię. Pomimo tego, że pewna część osób próbuje tłumaczyć innym co to jest hip hop, i jaka jest jego idea, to inni wymyślają zmutowane definicje takich terminów jak Old School, New School, True School, ale i tak wielu z nich do końca nie wie co to jest. Z drugiej strony te same osoby rozpowszechniają bezużyteczną wspomnianą patologiczną papkę czyli agresję, brak szacunku, ekstremalny hejt, samolans, co stało się priorytetem dla większości polskiego środowiska hip hop w sieci i poza siecią. Jakby bez tego nie dało się ogarnąć kultury hip hop.

Imprezy / koncerty

Koncerty hip hop oraz imprezy hip hop prawie wszystkie miały i nadal mają w nazwie zawarty termin „hip hop” jako przyciągające słowo „klucz”. Kiedyś pomimo tego, że nie było Internetu, a plakaty były rozsyłane cygańską pocztą to imprezy hip hop miały duszę. Jednak po latach, do momentu pojawienia się terminu Covid-19, wiele z tych imprez nie różniło się niczym od zwykłego festynu. W wielu przypadkach to nie były hiphopowe imprezy, ale imprezy zombie i inne festyny z okazji dnia miasta X, gdzie na scenie raperzy robią tandetę dla dzieci z żółtymi balonami, dla pijanych dresów i różowych panienek w białych kozaczkach w miesiącu Lipcu, bo przecież chodzi o sprzedaż ciepłego piwa w plastikowych kuflach, a nie o hip hop. Taka prawda.

I co dalej?

Dopóki to się nie zmieni, tłumaczenie ludziom co to jest prawdziwy hip hop mija się z celem. Jeżeli ludzie mają mózgi z betonu, to nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz.

Tylko nieliczni robią wszystko, aby prawdziwa kultura hip hop i jej założenia istniały. Jest tak, ponieważ tylko nieliczni nie pozostają wobec niej obojętni. Gdy obserwuje się hip hop wczoraj i dzisiaj, propagowanie prawdziwego – pozytywnego – wizerunku tej kultury jako całości i jej wartości w dobie komercji jest uzasadnione, ale zarazem bardzo trudne.

Polskie cechy

Może dlatego, że my Polacy jako naród jesteśmy bardzo podzieleni i posiadamy dwie cechy, które w tworzeniu hip hopu jako subkultury nie pomagają, a mianowicie nieuzasadnioną zazdrość i nienawiść.

Światełko w tunelu

Dlatego powstała książka Polski hip hop posiada wiele twarzy, która jest światełkiem dla zabłakanych w wirtualnym tunelu próżności.

Sadi & Graff