Zrozumieć polski hip-hop

POLSKI HIP-HOP BEZ CENZURY by Sadi & Graff

Kultura hip-hop w Polsce narodziła się w 1983 roku. To właśnie wówczas pojawili się polscy pionierzy, którzy zapoczątkowali hip-hop w różnych regionach naszego kraju. W wyniku tego, zaczęło tworzyć się polskie subkulturowe środowisko hip-hop, dla którego hip-hop stał się pasją wyrażaną poprzez formy artystyczne tak zwane elementy takie jak: Breaking, Graffiti, DJ-ing, Rap, a wszystko połączone z ideą szacunku i jedności co było podstawą w tworzeniu i utrzymaniu hip-hopu jako subkultury. Polskie subkulturowe środowisko hip-hop prezentowało breaking na ulicach jako pierwszy element hip-hopu na polskiej scenie, rapując przy tym utwory swoich amerykańskich idoli oraz stawiając pierwsze kroki w sztuce DJ-ingu w nieco innych realiach niż obecnie, a inni oczywiście z ukrycia atakowali mury polskich komunistycznych miast oznaczając je tagami. Prawie każde miasto miało swoją uliczną hip-hop scenę.

Pod koniec lat 80., początkiem lat 90. zaczęła rodzić się druga generacja kultury hip-hop w Polsce. W wielu polskich miastach pojawiły się pierwsze nadal nielegalne w pełnym znaczeniu tego słowa nie tagi lecz już wrzuty graffiti. Pierwsze prototypy polskiej muzyki rap były nagrywane właśnie w tym okresie przez pierwszych polskich undergroundowych przedstawicieli polskiej muzyki rap wyłącznie w domowych warunkach na kasetach audio, które były rozprowadzane w subkulturowym środowisku hip-hop pocztą pantoflową. Niektórzy twórcy pierwszych polskich utworów rap łączyli to ze swoim DJ-ingiem, który powoli zataczał coraz większy zasięg w subkulturowym środowisku hip-hop pod koniec lat 80., początkiem lat 90. Polskie media czyli telewizja, radio i gazety w tamtych latach były jedynym źródłem informacji, bo Internet nie istniał, ale i tak nie miały pojęcia co to jest hip-hop więc w mediach była cisza. Natomiast polskie komercyjne środowisko hip-hop (rap) czyli dziennikarze, redaktorzy i komercyjni raperzy nie istnieli, bo polski hip-hop, który był subkulturą nie potrzebował tego.

W połowie lat 90., zaczęła rodzić się trzecia generacja polskiej kultury hip-hop, która pomimo wprowadzania nowych pomysłów do poszczególnych elementów hip-hopu, poprzez takie formy artystyczne jak breaking i rap zaczęła podążać w kierunku komercji. Na przełomie lat 1996/1997 stopniowo zaczęły pojawiać się pierwsze polskie czasopisma w pełni poświęcone kulturze hip-hop. Właśnie w tym czasie, kilkanaście lat po narodzeniu się kultury hip-hop w Polsce zaczynało raczkować polskie komercyjno-medialne środowisko hip-hop (rap), czyli dziennikarze, redaktorzy, a następnie komercyjni raperzy. Wielu z nich nie znało realiów polskiej kultury hip-hop lat 80., a niektórzy nie wiedzieli co działo się na polskiej scenie hip-hop nawet kilka lat wcześniej czyli na początku lat 90. Dlatego większość tych ludzi wychodziło z założenia, że skoro zaczynają pojawiać się pierwsze polskie czasopisma w pełni poświęcone kulturze hip-hop to polski hip-hop narodził się wraz z nimi, a wszyscy, którzy zaczęli pojawiać się na polskiej scenie w tym samym czasie co pierwsze polskie hip-hopowe czasopisma, byli przekonani, że to oni zapoczątkowali hip-hop w Polsce, bo przed nimi nikogo tutaj nie było, a jeżeli koś był to nie istotne.

Pod koniec lat 90., początkiem lat milenijnych polskie medialno-komercyjne środowisko hip-hop zaczęło traktować termin „hip-hop” wyłącznie biznesowo. Zaczęły liczyć się tylko muzyka rap, promocja, duża sprzedaż i profity. W ten sposób wszystko wywróciło się do góry nogami. Powstały wówczas błędne synonimy terminów „hip-hop” i „rap”, które zaczęły być wykorzystywane przez komercyjne środowisko i media, kosztem nieświadomości społeczeństwa. Media uznały i zaczęły promować je jako ten sam termin co było i jest totalnym nieporozumieniem.

W 2004 roku polski hip-hop zaczął przenosić się do Internetu, a następnie po upływie kilku lat zaczął przybierać wizerunek, w którym dało się zauważyć zanik hip-hopu jako subkultury. Z roku na rok Internet sprawił, że środowisko hip-hop zamiast tworzyć subkulturę, tak jak było to widoczne w latach 80. i 90., tym razem zaczęło promować ekstremalny hejt w sieci nie szanując nikogo i niczego. Po 2010 roku, pomimo ogólnodostępnego Internetu, poziom podstawowej wiedzy między innymi na temat prawdziwej historii kultury hip-hop w Polsce, u wielu ludzi był wówczas i nadal jest tak niski jak czoło żaby. W wyniku tego, zaczęła powstawać generacja No School, która połączyła z hip-hopem wszystko co popadnie, tworząc w ten sposób zmutowaną popkulturę bez kultury, co jest widoczne do chwili obecnej.

Efekt świadomości polskiego komercyjnego środowiska hip-hop ze wspomnianego okresu połowy lat 90., powrócił w 2019 roku, gdy miało miejsce wydarzenie poświęcone polskiej kulturze hip-hop, a mianowicie Popkillery 2019, podczas którego pierwszy raz zostały wręczone nagrody za całokształt i wkład na rzecz kultury hip-hop. Złoty Popkiller został wówczas przyznany Bognie Świątkowskiej za jej całokształt i dokonania na rzecz polskiej kultury hip-hop czyli jak informowały polskie media: przyczynienia się Bogny Świątkowskiej do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, wpływu Bogny na pojawienie się pionierów polskiego hip-hopu, zapoczątkowanie polskiej kultury hip-hop, a wszystko za sprawą lokalnej, warszawskiej audycji Kolorszok, którą Bogna Świątkowska prowadziła w latach 1993-1997.

Bogna Świątkowska robiła fajną rzecz grając amerykański rap w lokalnym warszawskim radiu Kolor, w audycji Kolorszok, w zakręconych czasach w kraju nad Wisłą, gdy jeden drugiemu i trzeciemu zazdrościł firmowych butów, ale w żadnym wypadku:

1. Bogna Świątkowska nie przyczyniła się do tego, że ludzie w Polsce zaczęli słuchać amerykańską muzykę rap, co przez wiele lat było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób.

Bogna pojawiła się w lokalnym radiu, które miało zasięg lokalny, a nie ogólnopolski. Wiele lat przed Bogną Świątkowską grono różnych ludzi grało amerykański rap nie tylko w stolicy, nie tylko w radiu, ale w różnych regionach Polski i w różnych środowiskach subkulturowych, które dzięki nim poznały co to jest rap music.

2. Bogna Świątkowska nie miała również wpływu na pojawienie się pionierów polskiego hip-hopu, co przez wiele lat było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób.

Jakich pionierów? To radiowe granie Bogny miało wpływ na pojawienie się warszawskich raperów, którym oczywiście Bogna pomogła na lokalnej płaszczyźnie w tamtym czasie, ale nie pionierów kultury hip-hop w Polsce.

3. Bogna Świątkowska nie przyczyniła się do powstania kultury hip-hop w Polsce, co przez wiele lat również było rozpowszechniane przez wiele medialnych osób.

W tamtych latach większość polskich hip-hopowych czasopism (a było ich tylko kilka) miało swoje siedziby tylko w Warszawie. W związku z tym powstała historyjka mówiąca, że audycja Bogny przyczyniła się do powstania kultury hip-hopu w Polsce. Bzdura. To radiowe granie Bogny miało wpływ na powstanie w pewnym sensie lokalnej, warszawskiej sceny rap, która nie była, nie jest i nigdy nie będzie całą kulturą hip-hop w Polsce, ale tylko jej częścią. Polski hip-hop powstał i rozwijał się jako subkultura w różnych regionach Polski kilkanaście lat przed pojawieniem się Bogny w radiu Kolor, a polski komercyjny rap pojawił się jako ostatni element na polskiej scenie hip-hop, a nie jako pierwszy. Miało to miejsce w drugiej połowie lat 90. W takim razie w jaki sposób Bogna i lokalni raperzy z Warszawy zapoczątkowali kulturę hip-hop w Polsce jak rap był najmłodszym elementem tej układanki w Polsce.

Postać Bogny Świątkowskiej została przereklamowana. Dowodem na to jest informacja polskich mediów, która pojawiła się chyba w 1999 roku określając Bognę jako „Matka Chrzestna kultury hip-hop w Polsce”. Dosłownie żart stulecia. Ten, kto to wymyślił musiał zażywać niezłe psychotropy. Jakby człowiek podążał tym torem to jak nazwiemy Krzysztofa Szewczyka, który w 1984 roku jako pierwszy w polskich mediach pokazał w polskiej komunistycznej telewizji jak wygląda hip-hop z amerykańskiego podwórka i właśnie ten fakt przyczynił się jeszcze bardziej do popularyzacji już istniejącej wówczas kultury hip-hop w Polsce.

Historia lokalnej warszawskiej sceny rap, a historia kultury hip-hop w Polsce to są dwie różne piosenki. Warto utrzymać chronologię, wiarygodność faktów oraz pewnych wydarzeń. To wszystko powinno mieć wpływ na obraz historii nie tylko lokalnej sceny rap mylnie nazywanej historią kultury hip-hop, ale wpływ na prawdziwą historię kultury hip-hop w Polsce jako całości od samego początku jej istnienia.

W 2021 roku na kolejnych Popkillerach, Złoty Popkiller za całokształt i wkład na rzecz kultury hip-hop w Polsce otrzymał Kazik. Zapewne polskie środowisko hip-hop czyli b-boys, b-girls, didżeje, grafficiarze, MC’s, raperzy, a także hip-hopowi aktywiści zastanawiają się jaki wkład miał Kazik w kulturę hip-hop w Polsce? Według gremium Popkillera, Kazik miał swój wkład w kulturę hip-hop w Polsce wydając w 1991 roku album Spalam się. Jednak album ten był jednorazowym eksperymentem muzycznym. Sam Kazik o tym mówił i podkreślał, że nie jest on hip-hopowcem. Wszyscy, którzy w Polsce od 1983 roku byli poważnymi hip-hopowcami (bo już tacy istnieli) i tworzyli hip-hop jako subkulturę mając pojęcie co to jest rap music, nie traktowali poważnie produktu Spalam się w środowisku kultury hip-hop. Natomiast wszyscy, którzy wówczas nie wychodzili z domu słuchając oklepanego polskiego radia i oglądając nudną polską telewizję, nie wiedząc co to jest hip-hop i co to jest rap, to nigdy nie będą wiedzieć o co chodzi.

Takie eksperymenty muzyczne przed Kazikiem dokonywało wielu polskich muzyków. Zbigniew Wodecki, punkowa kapela Deuter, estradowy muzyk Andrzej Zaucha, Piotr Fronczewski znany jako Franek Kimono i wisienka na torcie, grupa VOX, w teledyskach której często można było widzieć tańczących electric boogie i sami członkowie VOX też tańczyli electric boogie, a potem wskakiwali w swoje disco garnitury i wracali do barytonu. W 1983 roku George Michael i Andrew Ridgeley znani jako legendarny duet Wham też rapowali w utworze Wham Rap. Czy to był wkład do kultury hip-hop? Oczywiście, że nie, bo gdyby ktoś tak stwierdził, to byłoby to odebrane przez środowisko kultury hip-hop jako parodia w stylu Monthy Paythona. Kazik po koncercie w Sopocie w 1991 roku skończył rymować do suszarki, włożył swoje glany i dalej był punkiem i buntownikiem, a nie reprezentantem kultury hip-hop w Polsce, bo nie chodziło mu o  hip-hop. To śmieszne, że ktoś traktuje to poważnie i nazywa wkładem w kulturę hip-hop. Jednym z komentarzy ze strony polskiego środowiska hip-hop dotyczących wkładu Kazika na rzecz kultury hip-hop było stwierdzenie przedstawiciela środowiska hip-hop, który w tym środowisku był aktywny w latach 1994-2010, a następnie angażował się w turnieje breaka,  hip-hop jamy, a obecnie kilka razy w roku prowadzi warsztaty Hip-Hop Dance, i ujął to w ten sposób: Szanuję Kazika i jego całą twórczość, ale… To trochę tak, jakby dać nagrodę za wkład w rozwój języka polskiego Magdzie Gessler za wymyślanie nazw restauracji.

Graff: Dawno temu byłem aktywnym hip-hopowcem i widać to po mnie do dziś, tak samo jak widać to po kimś kto mógłby być punkiem czy hippisem. Wystarczy ci jedno spojrzenie i wiesz, że koleś nie jest już nastolatkiem, ale bez rozmowy wiesz co reprezentował czy nadal reprezentuje. Ktoś dawniej ostro punkował i mimo, iż broda siwieje, dzieci już są  dorosłe i nie ma potrzeby schylać sie po peta na ulicy w imię buntu, to widać ten indywidualny rys, który pozostaje na zawsze. Mimo upływu lat w sercach nam gra to co było ważne dla nas za młodu. Mamy to wykute w sercach.I gdy widzimy starszego pana, który stoi przed wystawą sklepową i przygląda się klasycznym Martensom, to od razu wiemy, że z chęcią powiedziałby, że kiedyś o takich marzył.  Tak samo ktoś inny w spranych jeansach słucha ulicznego gitarzysty i rozgląda się wokoło czy inni też to czują, bo wiadomo o co chodzi. Tak samo jest z hip-hopem. I dlatego każda stara gwardia danej subkultury w sercu ma iskrę, która cały czas płonie. Punk, hip-hopowiec, rockman, itp. mimo upływu czasu widać po każdym z nich kim byli.

Kim był i kim jest Kazik Staszewski? Punkiem? Hip-hopowcem? Rockmanem?

Kazik czyli dla wielu folklorysta grający głównie na cygańsko-menelską nutę wniósł coś do kultury hip-hop, bo na początku lat 90. ubiegłego wieku spróbował czegoś innego? Zagrał na nutę bo była czymś innym dla mediów w kraju nad Wisłą. W prześmiewczym tonie, pasujące do ówczesnych czasów teksty, dopasowane do bitu były według Popkillera wkładem w kulturę hip-hop? Nie ma się co dziwić, bo w momencie przyznania Kazikowi nagrody w 2021 roku za wkład na rzecz kultury hip-hop w Polsce, 90% składu gremium Pokillera to ludzie, którzy nie mieli pojęcia jak było w Polsce w 1991 roku, bo wówczas wszyscy oni przychodzili na świat.

Było wiele nieznanych Popkillerowi ludzi tańczących breaking  wiele lat przed ukazaniem się płyty Spalam się, a także ludzi malujących graffiti w czasach, gdy ZOMO nie odróżniało grafficiarza z farbą malującego napis Rap na murze od strajkującego robotnika malującego obok symbol Polski Walczącej. Kim byli według Popkillera ludzie tworzący pierwsze uliczne rymy na ulicach swoich miast w pierwszej połowie lat 80., a następnie na pionierskich spotkaniach tanecznych w Piotrkowie Trybunalskim?

Kazik – nie punk, nie rockman, nie hip-hopowiec  tylko folklorysta, eksperymentator muzyczny i pacykarz z bramy ma być ikoną polskiej kultury hip-hop?

W pewnym momencie Złoty Popkiller za wkład na rzecz kultury hip-hop zostanie przyznany komuś, kto raz w życiu na targu sprzedawał kubki z napisem hip-hop. Wówczas przez kolejne 50 lat będzie to zalatywać medialną schizofrenią. Ponadto podczas trzech pierwszych imprez Popkillera pozostałe elementy polskiej kultury hip-hop kilka razy były trochę przemilczane jako Złoty Poppkiller. Dlatego środowisko komercyjno-medialne i jego nagrody przyznawane wewnątrz tego środowiska są często postrzegane przez subkulturowe środowisko hip-hop, jako coś w rodzaju betlejemskiej szopki z kukiełkami. Warto o tym pomyśleć, bo na razie dla środowiska poważnych przedstawicieli kultury hip-hop w Polsce tak zwanych Trueschoolowców, które jest trochę większe niż gremium Popkillera, wiarygodność Popkillera spadła bardzo nisko. Popkiller powinien zrozumieć, że kultura hip-hop to nie tylko komercyjny produkt na sprzedaż, a polskie środowisko hip-hop to nie zgraja upalonych pajaców, którym można wszystko wmówić. Pewnego dnia poważni muzycy wielkich estrad, uliczni artyści i chwilowi znawcy tematu zaczną traktować Popkillera tak jak traktują Eurowizję – dla wielu ludzi szopkę okraszoną poprawnością polityczną i zakrętami proeuropejskich, sztucznie wymuszanych na siłę różnych dziwactw.

Wiadomo, że takich nagród będzie wiele w przyszłości, bo o to chodzi, ale chodzi również o to, że przypadki, o których tu mowa były zapoczątkowaniem tej przyszłościowej ceremonii nagród i szkoda, że już na początku takie kluczowe pomyłki miały miejsce. Popkiller sam stwierdził, że jego nagrody dotyczą muzyki rap i jej rozwoju. Dlatego powinno nastąpić ogólnopolskie sprostowanie:

Kazik – Złoty Popkiller za eksperyment muzyczny Spalam się wydany w 1991 roku, który był pierwszym polskim komercyjnym albumem zwiastującym przyszły polski nurt rap music, a nie za wkład na rzecz kultury hip-hop w Polsce.

Bogna Świątkowska – Złoty Popkiller za jej wkład w warszawską scenę rap, a nie jej wkład w zapoczątkowanie kultury hip-hop w Polsce itp.

Powinny powstać poszczególne kategorie grupowe w dziedzinie Kultura hip-hop w Polsce takie jak:

1. Złoty Popkiller za wkład na rzecz polskiej muzyki rap i jej podgatunków.

2. Złoty Popkiller za wkład w zapoczątkowanie i rozwój kultury hip-hop w Polsce jako subkultury.

3. Złoty Popkiller za zapoczątkowanie i rozwój poszczególnych elementów kultury hip-hop w Polsce na:

a) scenie subkulturowej

oraz na:

b) scenie komercyjnej

w poszczególnych elementach kultury hip-hop takich jak:

a) Breaking

b) Graffiti

c) DJ-ing

d) Rap

Wówczas ludzie zrozumieją kto jest kto, i że hip-hop to kultura, a nie tylko muzyka rap. Jeżeli jest to niewykonalne to imprezy Popkillera powinny zmienić nazwę na Złoty Popkiller za wkład na rzecz polskiej muzyki rap i jej podgatunków. Wówczas wszystko będzie jasne i klarowne.

Niby wszyscy wokół wiedzą, że hip-hop to nie tylko rap, ale również dj-e, b-boys, b-girls, grafficiarze. Jednak dla niektórych osób nadal jest to nie do ogarnięcia. Ale jeżeli ludzie, którzy groźnie dyskutują w sieci na temat kultury hip-hop i jednocześnie zadają pytania typu jaki ma związek hip-hop z subkulturą i czym jest subkultura, a czym nie jest, albo że rap trzeba rozumieć inaczej, to potem mamy zmutowaną popkulturę bez kultury reprezentowaną przez prawdziwie niesmacznych pop przebierańców będących kompletnie nieświadomych co to jest hip-hop. No ale cóż, niektórzy ludzie mają mózgi z betonu i nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz.

Im bardziej subkultury będą się integrowały z komercją i Internetem, tym mniej będą wyraźne, aż w końcu staną się tłem czegoś zupełnie innego. Będą nieistotne. Te subkultury, których kręgosłupem jest uliczna sztuka, znikną w wirtualnych wojnach między jednymi a drugimi idiotami twierdzącymi, że są atrakcyjniejsi i fajniejsi od innych. Ludzie zapomną, o co tak naprawdę chodziło i o co chodzi w subkulturach ulicznych. Taka właśnie przyszłość może czekać subkultury. Pewnego dnia komercja i cyberkultura internetowych debili spuści wszystko do odmóżdżonego szamba i nazwie to jako nowa szkoła w hip-hopie, tylko że bez jakiejkolwiek hip-hopowej świadomości.

Słuchając kiedyś pierwszych grup rapowych z amerykańskiej „planety” nie wszyscy mieli pojęcie, o czym kolesie na drugiej półkuli ziemskiej nawijają, a mimo to był rytm, rap, dj-ing, breaking, graffiti i niepowtarzalny hip-hopowy outfit oraz super subkulturowy klimat, który sam wskakiwał czyli to „coś”. Obecnie większość ludzi wie o czym każdy rapuje, czy to ziomek o dobrych ludziach z zasadami na polskim osiedlu, czy amerykański jęczący raper o podziałach rasowych, narkotykach, dziwkach, szybkich furach i o syfie jakim do dzisiaj kipi wspaniałe Ju Es Ej. No i co z tego? Jak i tak bezbarwne produkcje zalały nasz kraj jak i cały świat, gdzie jeden „Avatar” naśladuje drugiego i trzeciego wmawiając sobie i innym, że jego gówniany muzyczny materiał jest naprawdę „hip-hopowy” i naprawdę „bardzo dobry”. Patrząc na obecny polski rap, od dłuższego czasu ma się dziwne wrażenie. A mianowicie takie, że niektórzy polscy raperzy pomimo tego, że rapują w języku polskim, to odczucia wielu ludzi są takie same i wiele osób zadaje sobie i innym to samo pytanie: po co produkować taki chłam, takie dno? Przecież nie chodzi o chłam tylko o to „coś” czyli o przyciągający hip-hopowy wizerunek, hip-hopową ekspresję i przekaz artysty, a nie w wielu przypadkach o patologiczną napinkę przed internetową kamerą czy na scenie, mającą swoje korzenie w zaszczanej bramie.

Podobnie jak wiele osób dorastaliśmy na podwórku, ulicy i blokowisku, spędzając tam prawie cały dzień i wiemy jak jest. Pomimo tego, że byliśmy podwórkowymi chłopakami, to z patologiczną napinką mieliśmy tyle wspólnego co Mariusz Pudzianowski z baletem. Gdy w naszym życiu pojawiła się kultura hip-hop, to wówczas dla nas była ona (kultura hip-hop) ogromną alternatywą, a przede wszystkim sztuką, a nie tandetą. Prezentując hip-hop gdziekolwiek było to możliwe, nie przenosiliśmy „podwórka” i tej patologicznej napinki z bramy widocznej przez nas po drugiej stronie barykady wśród królów ortalionu i puszkowego piwa na hip-hopową scenę. Bo nie o to chodziło.

A teraz jest odwrotnie. W wielu przypadkach, zniknął gdzieś ten niepowtarzalny spirit hip-hopu, właśnie to „coś”. Obecnie liczy się muza zrobiona na smartfonie, jakaś akcja nagrana kamerką w łazience, kuchni lub w przedpokoju, gdzie przedstawiciel generacji No School w klapkach i białych skarpetkach napina się i próbuje „rapować” nazywając to wszystko video klipem? Dosłownie Hollywood. Śmietnik w głowie stworzył internetową modę na wysyp wirtualnych tandetnych gówien, które w co drugim przypadku nie oferują nic, i za chwilę już nikt nie będzie o nich pamiętał.

Obecne większość polskiego środowiska hip-hop, które w sieci puszy się i napina, jest niestety słabo rozwinięte jeżeli chodzi o znajomość historii kultury hip-hop w Polsce. Ktoś coś wie, ale nie do końca. Większość raperów na przykład nie ma pojęcia co to jest hip-hop. W dobie ogólnodostępnego Internetu polski hip-hop sam w sobie i media internetowe w wielu sytuacjach niestety promują patologię. Pomimo tego, że pewna część osób próbuje tłumaczyć innym co to jest hip-hop, i jaka jest jego idea, to inni wymyślają zmutowane definicje takich terminów jak Old School, New School, True School, ale i tak wielu z nich do końca nie wie co to jest. Z drugiej strony te same osoby rozpowszechniają bezużyteczną wspomnianą patologiczną papkę czyli agresję, brak szacunku, ekstremalny hejt, samolans, co stało się priorytetem dla większości polskiego środowiska hip-hop w sieci i poza siecią. Jakby bez tego nie dało się ogarnąć kultury hip-hop.

Koncerty hip-hop oraz imprezy hip-hop prawie wszystkie miały i nadal mają w nazwie zawarty termin „hip-hop” jako przyciągające słowo „klucz”. Kiedyś pomimo tego, że nie było Internetu, a plakaty były rozsyłane cygańską pocztą to imprezy hip-hop miały duszę. Jednak po latach wiele z tych imprez nie różniło się niczym od zwykłego festynu. W wielu przypadkach to nie były i nie są hip-hopowe imprezy, ale imprezy zombie i inne festyny z okazji dnia miasta X, gdzie na scenie raperzy robią tandetę dla dzieci z żółtymi balonami, dla pijanych dresów i różowych panienek w białych kozaczkach w miesiącu Lipcu, bo przecież chodzi o sprzedaż ciepłego piwa w plastikowych kuflach, a nie o hip-hop. Taka prawda.

Dopóki to się nie zmieni, tłumaczenie ludziom co to jest prawdziwy hip-hop mija się z celem. Jeżeli ludzie mają mózgi z betonu, to nie ma sensu tam pukać czy walić młotem, bo i tak tego betonu nie rozwalisz. Tylko nieliczni robią wszystko, aby prawdziwa kultura hip-hop i jej założenia istniały. Jest tak, ponieważ tylko nieliczni nie pozostają wobec niej obojętni. Gdy obserwuje się hip-hop wczoraj i dzisiaj, propagowanie prawdziwego, analogowego wizerunku tej kultury jako całości i jej wartości w dobie komercji jest uzasadnione, ale zarazem bardzo trudne. Może dlatego, że my Polacy jako naród jesteśmy bardzo podzieleni i posiadamy dwie cechy, które w tworzeniu hip-hopu jako subkultury nie pomagają, a mianowicie nieuzasadnioną zazdrość i nienawiść. Dlatego powstała książka Polski hip hop posiada wiele twarzy, która jest światełkiem dla zabłąkanych w wirtualnym tunelu próżności oraz fundamentalną częścią historii kultury hip-hop w Polsce napisaną i wydaną z myślą o wszystkich otwartych na fakty bez cenzury, których nie ma w Wikipedii.

Sadi & Graff